"Królowa Tearlingu" Erika Johansen

Cykl Królowa Tearlingu kupiłam jakiś czas temu na promocji. Skusił mnie opis i piękne wydania w twardych oprawach. Na półce wyglądały świetnie, ale jakoś ciągle nie mogłam się zdecydować na lekturę. W końcu zmotywowała mnie do tego akcja Fantastyczny Listopad, uznałam że najwyższy czas przeczytać pierwszy tom. Oczekiwałam lekkiej, trochę młodzieżowej fantasy. A co dostałam? Zapraszam niżej.

Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem.

Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.

W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.

Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.” (https://galeriaksiazki.pl/pl/p/Krolowa-Tearlingu-TW/112)

Początkowo akcja powoli się rozkręca. Poznajemy Kelsea w domu jej opiekunów, gdy czeka na eskortę do zamku. Nie wiadomo dlaczego wychowywała się w ukryciu, otacza ją sporo tajemnic. Historia nabiera tempa, poznajemy więcej bohaterów, odkrywamy wraz z bohaterką tajemnice jej matki, przeszłość królestwa. Byłam niezmiernie zaintrygowana przyszłością (i przeszłością też, bo wciąż jest w niej wiele niewiadomych) młodej królowej. Jeszcze koleżanka powiedziała mi, że zakończenie jest dobre, więc już całkiem nie mogłam się od niej oderwać. Połknęłam ją w dwa wieczory.

To, co bardzo spodobało mi się w „Królowej Tearlingu”, to bohaterowie. Kelsea nie jest typową żeńską postacią. Ma zaokrąglone ciało, niewyróżniającą się twarz, uwielbia książki, wychowywała się w odosobnieniu, a do tego poci się i miewa tłuste włosy jak każda z nas. Takie normalne, a tak nietypowe. Popełnia błędy jak zwykła osoba, nie jest ideałem, ale stara się być jak najlepszym człowiekiem. I jak najlepszą królową. Bardzo polubiłam Lazarusa oraz Pena, strażników Kelsea. Oni również są wykreowani na normalnych. Owszem, każdy z nich ma wyjątkowy talent, ale nie są nieomylni.

Książka jest napisana lekko, czyta się ją bardzo szybko. Czasem uśmiechałam się pod nosem, gdyż bohaterowie mają poczucie humoru i zdarza się, że zwracają się do siebie w zabawny sposób. Jedyne z czym miałam problem, to z umiejscowieniem fabuły w czasie. Z jednej strony wszystko kojarzyło mi się z klimatem średniowiecza: zamek, łucznicy, rycerze, damy w sukniach. A nagle wspomniane są książki elektroniczne… To mnie trochę wybiło z rytmu, ale nie przeszkodziło w lekturze. Obawiałam się trochę, że powieść może być infantylna przez wzgląd na młody wiek bohaterki. Pomijając fakt szybkiego zauroczenia się (co można zrzucić również na życie w odosobnieniu), nie było nic, co wzbudziłoby moje zastrzeżenie.

Jest to pierwsza część trylogii, zostawia ona szerokie pole do popisu w następnych tomach. Nie wszystkie sekrety związane z Kelsea zostały wyjaśnione, dlatego moja ciekawość jest mocno rozbudzona. Sama w głowie mam pewne pomysły, zastanawiam się na różnymi rozwiązaniami. Według koleżanki drugi tom jest jeszcze lepszy, więc nie mogę się go doczekać. Na szczęście stoi już na półce i czeka na swoją kolej, a myślę że stanie się to bardzo szybko. Polecam fanom lekkiego fantasy, którym nie będzie przeszkadzać postać młodej głównej bohaterki. 

Tytuł oryginalny: The Queen of the Tearling; wyd. Galeria Książki; tłum. Izabella Mazurek; str. 486, luty 2015

Recenzja znajduje się również na:

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

70. "Cięcie" Veit Etzold

102. "Księgarenka w Big Stone Gap" Wendy Welch