1 maja 2018

195, "Śmierć w Chateau Bremont" M. L. Longworth

Tytuł: Śmierć w Chateau Bremont
Autor: M. L. Longworth
Wydawnictwo: Smak Słowa
Premiera: 15.03.2018
Tłumaczenie: Anna Krochmal
Tytuł oryginalny: Death at the Chateau Bremont
Liczba stron: 340




Śmierć w Château Bremont to debiutancka powieść Mary Lou Longworth. Autorka ma już jednak na swoim koncie dwujęzyczny zbiór esejów Une Américaine en Provence, prowadzi również kursy pisarstwa na New York University w Paryżu. Zatem jak na debiutantkę, ma dość duże doświadczenie. Jej książka to pierwszy prowansalski kryminał, który miałam okazję czytać.

Z okna rodzinnej posiadłości wypada Étienne de Bremont, miejscowy szlachcic i reżyser. Policja wszczyna dochodzenie, chcąc sprawdzić czy był to nieszczęśliwy wypadek, samobójstwo, a może ktoś jeszcze maczał palce w śmierci mężczyzny. Sędzia Antoine Verlaque, prowadzący śledztwo w tej sprawie, prosi o pomoc swoją byłą ukochaną, wykładowczynię prawa, o pomoc. Marine Bonnet w dzieciństwie przyjaźniła się z Étiennem i zna ludzi z jego środowiska. Czy uda im się odkryć prawdę i dowiedzieć, co wydarzyło się tamtej nocy na strychu?

Śmierć w Château Bremont to – według opisu na okładce – wartki kryminał, zanurzony w romantycznej atmosferze południowej Francji. Zdecydowanie jest on lekką lekturą, gdzie wątek śmierci i śledztwa jest mocno przetykany opisami pełnego uroku Aix, pysznego jedzenie, odurzającego wina i uczucia między Antoinem i Marine. To ostatnie dość często było przedstawiane w powieści, czasem bardzo banalnie, infantylnie, miałam wrażenie, że na siłę. Poprzez wtrącanie elementów miłosnych rozterek bohaterów, książka pasuje bardziej na kryminał obyczajowy, niż typowy kryminał.

Odrzucając na bok wszystkie dodatkowe elementy książki, a skupiając się tylko na wątku kryminalnym, muszę przyznać, że nie był on zły. Tajemnicza śmierć Étienne’a była dobrym punktem wyjścia, a wraz z toczącym się śledztwem, zbieraniem nowych dowodów, nabierała innego charakteru. Na horyzoncie pojawiły się dotąd niebrane pod uwagę rozwiązania – śmierć z ręki rodziny, dawnych znajomych, współpracowników i podejrzanych biznesmenów. Wiele motywów, a każdy równie prawdopodobny. Dochodzenie prowadzone przez byłych kochanków, sędziego i wykładowczynię prawa, bez doskonale znanych nam spotkań zespołu, analizowania dowodów na komisariatach, biegania z bronią i przyciskania świadków do ściany; było niekonwencjonalnym wyborem.

Chociaż książka Mary Lou Longworth to przyjemny prowansalski kryminał, bez brutalnych opisów i rozlewu krwi, bez mocno zarysowanego śledztwa i szczegółów zbrodni, nie dałam się jej porwać. Wątek uczuciowy nie przypadł mi do gustu i to on sprawił, że Śmierć w Château Bremont momentami dłużyła mi się i popsuła odbiór całości. Mimo to książka stanowi ciekawą propozycję dla poszukiwaczy lekkiej lektury na urlop lub niedzielę na świeżym powietrzu, dla fanów połączenia powieści obyczajowej i kryminału, spokojnego klimatu oraz miłośników południowej Francji.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Smak Słowa oraz Business&Culture.

Recenzja znajduje się również na: 

1 komentarz:

  1. Myślę, że mi ta powieść mogłaby się spodobać. Nie lubię rasowych kryminałów, raczej własnie takie historie przypadają mi do gustu. Będę więc miala mimo wszystko tę pozycje na uwadze.

    Pozdrawiam i zapraszam:
    Biblioteka Feniksa

    OdpowiedzUsuń