4 stycznia 2018

186. "Harry Potter i Więzień Azkabanu" J. K. Rowling (wersja ilustrowana)


Tytuł: Harry Potter i Więzień Azkabanu
Autor: J. K. Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina
Premiera: 3.10.2017
Tłumaczenie: Andrzej Polkowski
Tytuł oryginału: Harry Potter and the Prisoner of Azkaban
Liczba stron: 326

Uwielbiam serię o Harrym Potterze. Ba, ja ją nawet kocham! Jedna z moich perełek z dzieciństwa, z którą mam wiele wspomnień (czekanie o północy na premierę w księgarni, specjalny spacer o szóstej rano na pocztę – zalety posiadania mamy poczciarki – żeby odebrać przesyłkę ze świeżutkim egzemplarzem Zakonu Feniksa). Ach… Ogromny sentyment. Ale gdybyście kazali wybrać mi tom, który najbardziej przypadł mi do gustu, byłoby mi ciężko. Naprawdę ciężko. Niemniej mogę powiedzieć, że Harry Potter i Więzień Azkabanu plasował się w czołówce.


Kończą się wakacje i Harry wraca do Hogwartu, Szkoły Magii i Czarodziejstwa, aby zacząć swój trzeci rok nauki. W tym samym czasie z Azkabanu ucieka groźny więzień, oskarżony o wielokrotne morderstwo. Z tego powodu Ministerstwo Magii postanawia wysłać do Hogwartu dementorów, aby zapewnić bezpieczeństwo uczniom. Do obsady nauczycieli dołącza tajemniczy mężczyzna, który będzie nauczać obrony przed czarną magią. Jaką tajemnicę skrywa? Kim jest tytułowy więzień Azkabanu i jaki jest jego plan?

Zanim zacznę zachwycać się cudownymi ilustracjami Jima Kaya (ach, przepiękne!), to najpierw kilka słów o treści. Trzeci rok nauki to już nie byle co. Mam wrażenie, jakby od poprzedniej części bohaterowie dojrzeli, zmądrzeli. Może wciąż podejmowali nieroztropne decyzje, ale jednak odczuwam różnicę w ich postawie. Sam klimat książki jest też odrobinę mroczniejszy, co zresztą będzie się potęgować w kolejnych tomach. Więcej zajęć, więcej ciekawostek ze świata magii, więcej intrygujących postaci (ja na przykład byłam ciekawa, czy Trelawney jest oszustką, czy tylko na taką wygląda). Do tego to zaskoczenie na koniec. Przynajmniej ja nie spodziewałam się zupełnie takiego obrotu sprawy. Parszywek, taki nijaki śpiący szczurek, a tak wielki sekret skrywał. Huśtawka nastrojów. Radość, złość, nadzieja, zdenerwowanie, ulga, smutek i znów szczęście.

Moje ulubione momenty w tej części? Tak żeby podać kilka… Spotkanie Harry’ego z ciotką Marge. Zasłużyła sobie! Potter odkrywający prawdę o Blacku. Jakże ja się wtedy cieszyłam. Radość Rona, gdy Syriusz sprezentował mu sówkę. Nawet jeżeli była nadpobudliwa, to jednak taka urocza. Żebym nie zapomniała o podróży Błędnym Rycerzem. Oliver Wood biegający za profesor McGonagall w sprawie Błyskawicy (zdrowie zawodnika ponad wszystko! Czekajcie, czy tam było coś w stylu „złap znicza albo zgiń”? Oj Oliver… ). I wiele wiele innych! Przy każdej lekturze cieszę się z nowych rzeczy (a czytałam już przynajmniej 10 razy. Chyba nawet więcej).

Wersja ilustrowana przez Jima Kaya jest obłędnie wspaniała! Pokochałam ją od momentu prezentacji okładki. Wiedziałam, że będzie cudowna i nie myliłam się ani trochę. Jim Kay, jesteś wielki. Dzięki Tobie miałam jeszcze lepszy powrót do czasów dzieciństwa, Twoje ilustracje przeniosły mnie do magicznego świata, barwnego i ekscytującego. Ponownie brawa dla artysty, gdyż nie opierał się na wersji filmowej, tylko dał się ponieść swojej wyobraźni i każde miejsce czy postać wygląda inaczej niż w ekranizacji. To jego wizja, a nie odtwórcza praca, opierająca się na tym, co już było. Jedyny minus – wydaje mi się, że ilustracji było mnie niż w poprzednich częściach. Zapewne wynika to z grubości książki, gdyż Więzień Azkabanu jest trochę obszerniejszy. Pewnie każdy kolejny tom będzie miał tych rysunków mniej, gdyż liczba stron rośnie.

Uważam, że ilustrowana wersja Harry’ego Pottera i Więźnia Azkabanu to genialny prezent dla każdego fana Chłopca, Który Przeżył. Młody czy trochę starszy, wiek nie gra roli. Mam 26 lat i cieszyłam się jak dziecko, mogąc znowu czytać tę powieść, wzbogaconą o świetnie oddające klimat ilustracje. I z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy, który na pewno znajdzie się na mojej półce. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

Recenzja znajduje się również na:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz