17:18:00

169. "Harry Potter i Komnata Tajemnic" J. K. Rowling


Moje wewnętrzne dziecko zacierało ręce z radości, gdy dostałam przesyłkę z ilustrowaną wersją Harry’ego Pottera i Komnaty Tajemnic. Już dawno planowałam wrócić do świata wykreowanego przez Rowling, a te cudowne wydania stały się idealną okazją, aby wreszcie słowa zamienić w czyny. Zabrałam się za lekturę i chociaż drugą część przygód młodego czarodzieja czytałam już wielokrotnie, nie mogłam się od niej oderwać.

Po bardzo udanym roku w Hogwarcie, Harry musiał wrócić do Dursleyów na wakacje. Kiedy wystraszony skrzat domowy składa mu niespodziewaną wizytę i ostrzega przed powrotem do Szkoły Magii i Czarodziejstwa, Harry podejrzewa swego nieprzyjaciela, Draco Malfoya o niemiłe żarty. Uwolniony od towarzystwa swojej rodziny, Potter spędza resztę lata z przyjaciółmi. Ciesząc się na powrót do szkoły, nie spodziewa się niebezpieczeństw, które czyhają w zamku…

W porównaniu z poprzednią częścią, w Komnacie Tajemnic jest trochę mroczniej. Napaści na niewinnych uczniów budzą grozę i popłoch, zwłaszcza iż nikt nie wie kto jest ich sprawcą. Po raz pierwszy nauczyciele i sam Dumbledore nie wiedzą co czynić, jak zapewnić bezpieczeństwo uczniom. Legendarna Komnata Tajemnic budzi zarówno ciekawość, jak i strach. Na szczęście w powieści można znaleźć też zabawne momenty, nie zapominajmy, że nie jest to straszna historia. Mnie osobiście zawsze bawił fragment o treningu quidditcha, w którym Wood ma bardzo długie przemówienie, a reszta drużyny przysypia. Do tego lęk Rona przed pająkami (który doskonale rozumiem), czy Percy, tak bardzo skrywający swój sekret przed wszystkimi. I Zgredek, postać która w przyszłości wielokrotnie będzie wzbudzać moją sympatię.

Jestem zachwycona ilustracjami Jima Kaya. Odwalił kawał dobrej roboty, pracując nad powieściami Rowling. Pisałam to przy okazji recenzji pierwszej części, ale wspomnę o tym ponownie. Cieszę się, że artysta nie opierał się na filmowej adaptacji, a dał się ponieść własnej wyobraźni i indywidualnej interpretacji książek. Jego odzwierciedlenie tajemniczych zakątków Hogwartu czy Ulicy Pokątnej jest pełne magii i uroku, spoglądając na rysunki naprawdę czułam klimat historii. Do tego wielkooki Zgredek, rozkoszne gnomy i przerażający bazyliszek. I pająki… Okropnie boję się tych zwierząt, a jak wiadomo „idź za pająkami” to prawie że motto przewodnie tej części. Rysunki Kaya były tak realistyczne i - dla mnie – koszmarne, że nie mogłam na nie patrzeć! To się nazywa mistrzostwo ilustracji.

Lata temu, kiedy jeszcze zdarzało mi się wracać do książek Rowling i wyrywkowo czytać fragmenty, po Komnatę Tajemnic sięgałam rzadziej. Nie to, że jej nie lubiłam. Uwielbiam całą serię, i każdą część darzę wielkim sentymentem. Może po prostu inne tomy wolałam bardziej? Teraz, po latach, stwierdzam że Komnata Tajemnic jest równie ciekawą historią, jak pozostałe. Doskonale wiedziałam jak potoczą się losy bohaterów, a mimo to znów wciągnęłam się w opowieść, cieszyłam się mogąc towarzyszyć trójce przyjaciół i wraz z nimi rozwiązać zagadkę legendarnego potwora. Według mnie książki o Potterze są idealnym prezentem dla dzieci, a te cudowne ilustrowane wydania ucieszą również starszych czytelników. Świetnie wyglądają na półce, a do tego pozwalają znów poczuć się dzieckiem. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

Recenzja znajduje się również na:
Lubimy czytać || Matras || Bonito || Empik || Gandalf  

3 komentarze:

  1. To jest chyba magia Harry'ego Pottera, że się do niego wraca i nadal chce się czytać, mimo, że losy bohaterów zna się na pamięć. Ja również "Komnatę tajemnic" uważam za część "najmniej lubianą", ale żałuję, że nie mam jej w tym pięknym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam Pottera - oglądałam i na tym raczej pozostanie. Jakoś nie bardzo mam ochotę poznać te książki (-_-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dawniej to była moja ulubiona część HP. Teraz, jako 26-latka, już trochę z niej wyrosłam i wolę części 5,6,7. Ale i tak chętnie przeczytałabym wersję ilustrowaną :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Licencja na czytanie , Blogger