21:50:00

160. "Harry Potter i Kamień Filozoficzny" wersja ilustrowana, J. K. Rowling


Harry Potter. Młody czarodziej, który podbił serca milionów ludzi na całym świecie. Nawet mugole zaczęli wierzyć w magię, gdy widzieli swoje dzieci z zapałem czytające kolejne części przygód o Chłopcu, Który Przeżył. Dla mnie to jedne z najwspanialszych wspomnień dzieciństwa, historia do której zawsze będę miała sentyment i która zawsze będzie stała na honorowym miejscu na półce. Niesamowicie ucieszyłam się, gdy Media Rodzina wydała ilustrowaną wersję Harry’ego Pottera i Kamienia Filozoficznego. Od dawna zbierałam się do ponownego przeczytania serii Rowling, a teraz nadarzyła się idealna okazja. Gdy książka dostała się w moje ręce, byłam bardzo szczęśliwa, że powrócę do niesamowitego świata Pottera.

Na progu rodziny Dursley’ów ląduje roczny Harry Potter. Na jego czole widnieje blizna w kształcie błyskawicy, o której znaczeniu dowie się lata później. Żyjąc w niemagicznym świecie pod okiem okropnego wujostwa, chłopiec nie wie, że jest wyjątkowy. W dniu jedenastych urodzin odkrywa prawdę – jest czarodziejem. Trafia do Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart, miejsca gdzie zazna miłości, przyjaźni, a także wielu przygód, często niebezpiecznych. Zło, które na długo opuściło świat, będzie chciało powrócić…


Zaczynając – kolejny raz, tak około dwudziestego – Harry Potter i Kamień Filozoficzny, czułam się jak dziecko. Pełne szczęścia, odprężone, pozbawione problemów. Czytałam powieść podczas świąt, więc tym większą magię czułam dookoła siebie. To było wspaniałe kilka godzin, gdzie uśmiechałam się pod nosem, ponownie odkrywając radość z czytania o trójce dzielnych przyjaciół. Moment, gdy Harry dowiaduje się o swoim pochodzeniu i jego życie odmienia się; gdy poznaje Rona i od razu zostają przyjaciółmi (wspólne jedzenie czekoladowych żab łączy ludzi); początkowa niechęć do przemądrzałej Hermiony; ukochany Norbert, norweski smok kolczasty Hagrida; dzielny Neville, dumny Malfoy, aż wreszcie pierwsze spotkanie z Voldemortem. Tyle wspomnień!

Ilustrowane wydanie książki podbiło moje serce. Jim Kay stanął na wysokości zadania i oddał urok opowieści. Jestem tym bardziej zachwycona, że ilustrator pokazał swoją wizję miejsc i bohaterów, nie wzorując się na aktorach, którzy zagrali w filmach. Przepiękne rysunki, autor zadbał o szczegóły. Już na samym początku zostałam kupiona, gdy tylko zobaczyłam małego Dudley’a. Uroczy chłopak. Wszystko jest dopracowane, nawet te okropne pająki, które straszyły mnie podczas czytania.

Gdybym była dzieckiem i otrzymała taki prezent, byłabym wniebowzięta! Dzięki przepięknym rysunkom Kaya, można poczuć magię opowieści, przenieść się do nowego świata. Kolorowe, przyciągające wzrok ilustracje są idealnym odzwierciedleniem dla historii. Książka sama w sobie jest jednym z najlepszych tytułów dla dzieci i młodzieży (i nie tylko), a teraz jest jeszcze lepsza, jeszcze ciekawsza.


O tym, jak wspaniale wydana jest książka świadczy fakt, iż spodobała się ona mojej Babci! Moja kochana Babcia zawsze mówi, że na co mi tyle książek, gdzie to trzymać. Myślałam, że na wieść o drugim egzemplarzu tej samej historii będzie kręcić głową, a ona tymczasem była pod wrażeniem. Mam nadzieję, że wszystkie tomy zostaną wydane w wersji ilustrowanej, gdyż dla fanów Pottera jest to niebywała gratka, zaś dla dzieciaków, które dopiero zaczynają przygodę ze światem Rowling – cudowny, zachęcający do czytania prezent. 


Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.


Recenzja znajduje się również na:
Lubimy czytać || Bonito || Empik || Gandalf

1 komentarz:

  1. Wydanie jest piękne i myślę, że może służyć jako naprawdę ciekawy prezent. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Licencja na czytanie , Blogger