8 stycznia 2017

159. "Czterdzieści i cztery" Krzysztof Piskorski


Krzysztof Piskorski był trzykrotnie nominowany do Nagrody Literackiej im. Janusza Zajdla, a otrzymał ją za powieść Cienioryt. Jego kolejna książka, Czterdzieści i cztery, to zarazem moje pierwsze spotkanie z jego twórczością.

Jest rok 1844. Wcześniejsze odkrycie energii próżni sprawiło, że niektóry wojny zakończyły się inaczej niż powinny, a kraje Europy podbijają równoległe światy. W całym tym zamieszaniu musi odnaleźć się Eliza Żmijewska, zwerbowana do wykonania wyroku za zdradę na polskim przedsiębiorcy. Tymczasem wszystkie kraje szykują swoje armie do wojny, a z innych światów nadciągają niebezpieczne stworzenia, które również mogą odmienić losy.

Książka Piskorskiego to fikcja literacka, w którą autor wplótł autentyczne wydarzenia i postaci, jak Emilia Plater, Juliusz Słowacki czy Adam Mickiewicz. Chociaż Ci dwaj w zupełnie nowych, nieznanych nam wcześniej rolach. W posłowiu pisarz wyjaśnia, że podczas zbierania materiałów do książki znalazł wiele ciekawostek. Niektóre z nich ujął w swojej historii, dając tym samym szansę zainteresowanym na zgłębienie tej wiedzy i sprawdzenie informacji. Dla mnie, jako zwykłej czytelniczki, zabieg ten był interesujący. Nieźle się bawiłam czytając o naszych polskich wieszczach, maczających palce w wojnie, a także o portalach do innych światów, które znajdowały się na terenie Polski.

Czterdzieści i cztery na pewno jest napisana z rozmachem, gdyż jej akcja dzieje się w kilku krajach i ich równoległych odpowiednikach. W każdym z tych światów historia mogła potoczyć się inaczej, któraś bitwa zakończyć innym wynikiem. To jak alternatywna rzeczywistość, takie co by było gdyby… Autor wymyślił sobie sposób podróży za pomocą etherowych bram, które mi skojarzyły się trochę z Gwiezdnymi Wrotami. Jak na rok 1844, świat był naprawdę dobrze rozwinięty.

Powieść Piskorskiego to jednak nie tylko fascynująca technologia i wykorzystanie energii próżni, to również słowiańska magia, której kapłanką była Eliza Żmijewska, a także nieznane wcześniej stwory, żyjące w innych światach. Zapałałam wielką sympatią do jednego z tych stworzeń. Xa’ru był, można tak chyba powiedzieć, wielkim owadem. Jego wątek stanowił dla mnie jeden z ciekawszych dodatków w tej historii.

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Krzysztofa Piskorskiego przebiegło pomyślnie. Jestem pozytywnie zaskoczona. Książkę czytało mi się szybko dzięki lekkiemu stylowi, który autor posiada, a także intrygującym pomysłom, które wprowadził do swojej powieści. Być może nie jest to najlepsza powieść fantasy jaką ostatnio czytałam, ale na pewno warto zwrócić na nią uwagę. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.

Recenzja znajduje się również na:
Lubimy czytać || Matras || Bonito || Empik || Gandalf  

3 komentarze:

  1. Nie jest to tytuł z moich zainteresowań, ale na pewno znajdą się fani :)
    Wszystkiego dobrego w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam tę książkę w zeszłym roku i również bardzo pozytywnie ją oceniam - podobał mi się i wykreowany przez autora świat, jak też postaci i wciągająca fabuła. Rzadko sięgam po książki przygodowe, a ta naprawdę dobrze się u mnie sprawdziła. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słowiańska magia nawet mnie zachęca, ale sam gatunek nie należy do moich ulubionych. Pomyślę jeszcze nad lekturą. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń