11 września 2016

152. "Miasto glin" Karin Slaughter


Jakiś czas temu miałam przyjemność sięgnąć po książkę Karin Slaughter, autorki która długo chodziła mi po głowie. Byłam z niej naprawdę zadowolona, więc gdy znów nadarzyła się okazja, aby przeczytać jej thriller, nie wahałam się ani sekundy. Miasto glin to zupełnie nowa powieść, która nie należy do żadnego z wcześniej znanych cykli Slaughter.

Ameryka, początek lat siedemdziesiątych. W Atlancie coraz więcej do powiedzenia mają czarnoskórzy, wcześniej mocno dyskryminowani. Komendantem zostaje Afroamerykanin, co nie podoba się wielu starym wyjadaczom. Mężczyźni pozują na twardych macho, a kobiety są przez nich traktowane przedmiotowo, zaś policjantki muszą znosić liczne przytyki. Słabsza płeć, gorsza, głupsza, a jej miejsce powinno być w kuchni lub za biurkiem i maszyną do pisania. Gdy w mieście zaczyna grasować zabójca policjantów, mężczyźni wyruszają na łowy, aby pomścić swoich kolegów. Maggie Lawson i świeżo upieczona funkcjonariusz, Kate Murphy, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć mordercę. Czy uda im się odnaleźć dowody, które umknęły bardziej doświadczonym śledczym? Czy zniechęcana i poniżane przez facetów, będą w stanie przedstawić im swoją wersję zdarzeń? 


Autorka ponownie porwała mnie od pierwszych stron. Udało się jej zaintrygować mnie wątkiem kryminalnym, nieuchwytnym zabójcą policjantów, który nie zostawia śladów i pozostaje bezkarny. Czekałam na kolejne ciała, wiedząc że dopóki nie uda się go zatrzymać, wciąż będą ginąć funkcjonariusze. Co kieruje strzelcem? Jak wybiera swoje ofiary? Kto będzie następny? Takie pytania ciągle krążyły mi po głowie podczas lektury. Śledziłam poczynania policji, wraz z nimi poszukiwałam jakichś znaków, poszlak.

Oprócz tego śledztwa, dodatkowym wątkiem był tajemniczy mężczyzna, który obserwował Kate Murphy. Notował każdy jej krok, każde wyjście z domu, odwiedziny u rodziców, spacer po mieście. Kim jest ten prześladowca? Dlaczego chce skrzywdzić niewinną kobietę?

Slaughter stworzyła nie tylko ciekawy wątek kryminalny, ale również interesujące postaci, osadzone w czasach kultu macho, homofobii, rasizmu i mizoginii. Niesamowitą radość sprawiało mi czytanie o kobietach, które postanowiły walczyć z upartymi mężczyznami, pokazując iż nie są gorsze, że nadają się do pracy w policji i mogą działać na równi z facetami. Krajobraz, w którym osadzona została historia jest dodatkowym atutem powieści.

Jeszcze przed lekturą wcześniejszej książki Karin, słyszałam wiele o tym, że autorka nie boi się używać mocnych opisów, pełnych krwi, brutalności. Tym razem również można było to dostrzec. Chociaż główne bohaterki to kobiety, powieść wcale nie jest lekka i delikatna. Widać tu zdecydowaną i silną rękę.

Miasto glin spełniło moje oczekiwania. Utwierdziłam się w przekonaniu, że Karin Slaughter jest autorką, która potrafi wykreować mocną intrygę, barwne postaci. Przykuwa uwagę, intryguje. Slaughter wyrasta powoli na autorkę, po którą będę mogła sięgać bez wahania, chcąc przeczytać porządny thriller. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Business&Culture oraz Wydawnictwu Muza.
http://muza.com.pl/


Recenzja znajduje się również na:
Lubimy czytać || Matras || Bonito || Empik || Gandalf  

5 komentarzy:

  1. Ja jeszcze w ogóle nie znam prozy tej autorki. Może się skuszę na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Karin, sporo jej książek już za mną i oczywiście muszę przeczytać ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  3. NIe miałam okazji przeczytać ani jednej książki tej autorki, ale nadrobie to w najbliższym czasie :>

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się pomysł na tę książkę, zapowiada się interesująco. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale wygląda na to, że warto byłoby to nadrobić. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. To propozycja czytelnicza, z którą muszę się zapoznać. :)

    OdpowiedzUsuń