19 czerwca 2016

141. "Rybacy" Chigozie Obioma


Rybacy Chigozie Obiomy to wielokrotnie wyróżniany debiut autora, książka znajdująca się w ścisłym finale nagrody The Man Booker Prize 2015, goszcząca na listach najlepszych powieści najbardziej wpływowych magazynów, otrzymująca świetne recenzje i mówiąca do mnie głośno i wyraźnie: weź mnie przeczytaj! Więc przeczytałam.

Zachodnia Nigeria, 1996 rok. Czterech braci – Ikenna, Boja, Obembe i Benjamin – korzysta z nieobecności ojca i nieuwagi matki, która musi opiekować się najmłodszymi dziećmi i chodzić do pracy. Chłopcy zaczynają łowić ryby nad rzeką Omi-Ali, która cieszy się złą sławą, a mieszkańcy nie zapuszczają się w jej okolice. Wracając z połowu spotykają szalonego Abulu, znanego ze swoich trafnych przepowiedni. Mężczyzna wróży Ikennie szybką śmierć...

Powieść Obiomy wciągnęła mnie od pierwszych stron. Ledwo zaczęłam czytać, a już przeniosłam się do Afryki, do Zachodniej Nigerii, gdzie oczami młodego Bena śledziłam wydarzenia. Autor ma bardzo dobry styl pisania, który czytało mi się z największą przyjemnością, więc w pełni delektowałam się lekturą. Czytając, miałam przed oczami czterech braci, odczuwałam emocje każdego z nich. Byłam tam, na miejscu wydarzeń, a nie w tramwaju czy na łóżku w swoim pokoju.

Głupia przepowiednia miejscowego szaleńca sprawia, że życie całej rodziny zmienia się zupełnie i to na gorsze. Strach przed jej spełnieniem, przed zapowiedzianą śmiercią, odmienia młodego jeszcze Ikennę, a jego najbliżsi nie mogą zostać obojętni na te zmiany. W powieści wyczuwało się wiszącą ciągle nad głowami bohaterów katastrofę. Podświadomie czekałam na moment, w którym coś się stanie, jakaś tragedia spadnie na rodzinę Agwu. Gdzieś między dobrymi wspomnieniami Bena, który przywoływał je w swojej głowie, czaił się mrok i niebezpieczeństwo, strach jątrzył wewnętrznie bohaterów, tak samo jak złość, smutek, nienawiść, gorycz.

Rybacy to książka nie tylko o katastrofalnej przepowiedni, ale również sile braterskiej miłości. Narratorem powieści jest Ben, dziewięciolatek, najmłodszy z czwórki braci. Z każdym czytanym słowem czułam, jak bardzo wzoruje się na starszych braciach, jakim są dla nim źródłem wiedzy, dającym poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji. To Ikenna był ich przewodnikiem po świecie, gdy decydował się czegoś nie robić, inni też nie robili. To Boja pomagał mu, gdy w szkole wstydził się chodzić do łazienki. To Obembe tłumaczył mu trudne słowa i opowiadał przeczytane historie przed snem. Wzajemna zażyłość, bliskość, empatia, którą odczuwali, gdy jednemu było źle. Dlatego strach Ikenny wpływał na całą rodzinę – byli ze sobą bardzo blisko, nie mogli przechodzić obojętnie wobec uczuć innych.

Chigozie Obioma zdecydowanie ma mocne wejście na scenę literacką. Jego debiut uważam za bardzo udany, postawił sam sobie poprzeczkę wysoko. Mam nadzieję, że kolejne powieści będą równie dobre, a nawet lepsze. Będę musiała uważnie śledzić poczynania nigeryjskiego pisarza, aby szybko dorwać w swoje ręce jego kolejny tytuł. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/




Recenzja znajduje się również na:

2 komentarze:

  1. Uwielbiam takie udane debiuty. Ten wydaje mi się bardzo ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczna opowieść. Miałam przyjemność czytać ją jeszcze przed premierą i byłam zachwycona. Mądra, wzruszająca, magiczna - skoro tak wygląda debiut Obiomy, to jestem ciekawa, co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń