6 kwietnia 2015

115. "O krok za daleko" Christian Plowman

"Wstępując w szeregi Metropolitan Police, Chris Plowman marzył o byciu tajnym agentem. Wytrwale piął się po szczeblach kariery, aż ostatecznie dołączył do grona najbardziej elitarnych oficerów policji. Gdy osiągnął to, o czym od zawsze marzył, jego życie niemal natychmiast zmieniło się w koszmar. 
Aby rozpracować najpotężniejsze gangi, Plowman kupował i sprzedawał narkotyki, był bity, poniżany, więziony, aż wreszcie aresztowany przez policjantów, którzy nie wiedzieli, że jest jednym z nich. Wszystko po to, by wejść coraz głębiej w struktury zorganizowanej przestępczości. Żonglując różnymi tożsamościami, doszedł do momentu, w którym sam już nie wiedział, kim jest naprawdę. 
Za pełne oddanie swojej pracy zapłacił niezwykle wysoką cenę - wpadł w depresję, był o krok od samobójstwa. Wtedy postanowił odejść ze służby."

Bardzo lubię książki, filmy i seriale, które opowiadają o życiu policjantów, agentów federalnych i wyspecjalizowanych tajniaków. Lubię śledzić ich dochodzenia, patrzeć jak rozwiązują zagadki morderstw, tropią przestępców i ściągają z ulic handlarzy narkotyków. Dlatego nie zastanawiałam się ani chwili, gdy dostałam propozycję zrecenzowania O krok za daleko, w której Christian Plowman – wielokrotnie odznaczany policjant – opowiada o swojej karierze, a także wiążących się z nią problemach.

Christian Plowman ukończył dobrą szkołę, świetnie posługuje się obcymi językami. Wstąpił do Metropolitan Police, marząc o tym, aby pewnego dnia zostać tajnym agentem. Nie ustępował w swoim dążeniu do rozwoju, wytrwale piął się w górę, zdobywając uznanie szefów. Kiedy po latach spełniło się jego pragnienie, całe jego życie zmieniło się diametralnie, stając się istnym koszmarem. Brał udział w zakupach kontrolowanych narkotyków, udając ćpuna na głodzie. Był wielokrotnie poniżany, a także aresztowany przez policjantów, którzy nie wiedzieli, że jest jednym z nich.

Nie mogę oceniać wyborów życiowych Plowmana. Nie zawsze je rozumiałam, on sam patrząc z perspektywy czasu uważał, iż postąpił źle. Muszę jednak wyznać, że zaimponował mi swoją zaciętością, ambicją, zaangażowaniem w pracę. Uparcie dążył do celu, który sobie wyznaczył. Pracował jako szary funkcjonariusz, jako TPO (gdzie przeprowadzał zakupy narkotyków bądź broni), w policji rzecznej, hotelowej, łapał dilerów narkotyków, szkolił informatorów, był tajniakiem w najbardziej elitarnej grupie SO10. Zdobył sporo doświadczenia, którym dzieli się w O krok za daleko. Wielokrotnie doceniano jego ciężką pracę, chwaląc go za liczne aresztowania. Sukces w pracy, nie przekuł się jednak na sukces w życiu rodzinnym. Zbyt wiele godzin spędzał na ulicy, a za mało w domu z żoną i dwójką dzieci. Opuścił rodzinę, poświęcił się pracy, aby wkrótce związać się z nową kobietą. Niespodziewana ciąża, która groziła życiu jego ukochanej, pogłębiała tylko jego depresję. Tak, Christian Plowman, w momencie gdy został tajnym agentem i spełnił swoje marzenie, popadł w depresję. Praca nie spełniała jego oczekiwań, nie mógł poradzić sobie z robotą papierkową oraz nastawieniem współpracowników do życia. Nie wiedział kim jest, gdy ciągle żonglował tożsamościami. Posiadał kilka fałszywych paszportów, a przy sobie nosił jedenaście telefonów komórkowych, każdy do innej sprawy, innego „Christiana”. W najgorszym momencie podjął decyzję o samobójstwie... Powstrzymała go jedynie troska o ciężarną partnerkę.

Podobał mi się sposób, w jaki została opowiedziana ta historia. Christian pisał w prosty sposób, nie koloryzując swoich dokonań, nie fałszując rzeczywistości. Nie dodawał sobie zdolności, aby oczarować czytelnika. Pisał o swoich słabościach, chwilach strachu, błędach, które popełnił. O krok za daleko czytało mi się bardzo szybko, ponieważ wciągnęła mnie opowieść doświadczonego policjanta. To niezwykle szczere wyznanie o tym, że ślepe dążenie do sukcesu nie jest dobre, nadmiar ambicji szkodzi. Czasem trzeba zatrzymać się w miejscu, wziąć głęboki oddech i zastanowić się, co w życiu jest najważniejsze. Wstydem też nie jest prosić o pomoc, a kiedy ją oferują – przyjąć. Plowmanowi udało się przeżyć, jednak ilu agentów czy policjantów nie wytrzymuje presji, pracy na ulicy, widoku stoczonych na dno ludzi, wkraczania w kręgi osób uzależnionych od narkotyków? 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję panu Rafałowi oraz Wydawnictwu Muza.
http://muza.com.pl/




Recenzja znajduje się również na:

4 komentarze:

  1. Dość dawno u Ciebie nie byłam i postaram się nadrobić braki :)
    A co do książki - jak zawsze recenzujesz książki, których nie znam i o których dość cicho w blogsferze, ale bardzo to lubię! Nie wiem czy będę mieć okazję, aby sięgnąć po "O krok za daleko", ale zostałam dość zaciekawiona. Może nie lubię aż tak bardzo książek o agentach/policjantach, lecz ta może wydawać się ciekawa.

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moją uwagę od razu przyciągnęła okładka, a i sam temat jest bardzo interesujący - najbardziej przekonujący jest chyba ten brak koloryzacji, bo nie lubię książek przepełnionych fałszem. Jak natknę się na tę książkę, z wielką przyjemnością sięgnę :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tą książką, ale zrezygnowałam - fabuła jakoś nie do końca mnie przekonała.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mimo to, że książka tematyką odbiega nieco od tego, co czytam na co dzień, to bardzo chciałabym ją poznać. :)

    OdpowiedzUsuń