7 listopada 2014

106. "Monument 14. Wściekły wiatr" Emmy Laybourne

"KILKANAŚCIORO DZIECI. JEDEN SUPERMARKET. MILION RZECZY, KTÓRE MOGĄ PÓJŚĆ ŹLE.

ZOSTAŃCIE NA MIEJSCU. ALBO JEDŹCIE DO DENVER.

Ostatni, bardzo emocjonujący tom nowej serii dla młodzieży „Monument 14” trzyma w napięciu do samego końca. Jak grupka zżytych ze sobą dzieciaków przetrwa koszmar świata po apokalipsie? Czy powiedzie im się kolejna próba ocalenia?
 

TO KONIEC.
 

Dean, Alex i inni w ostatniej chwili opuszczają przeznaczoną do zniszczenia strefę i lądują w obozie dla uchodźców w Kanadzie. Niektórzy odnajdują tam rodziny. Wszyscy cieszą się względnym spokojem po strasznych przejściach. Wtedy Niko natrafia w gazecie na zdjęcie Josie. Dziewczyna żyje.
 

A MOŻE…
 

Jej los jest jednak tragiczny. Razem z nowymi towarzyszami o grupie krwi zero przebywa w obozie-więzieniu na terenie Stanów. Zakochany Niko jest zdecydowany ją stamtąd wyciągnąć. Postanawia po nią jechać. Dołączają do niego Dean, Jake i Astrid, której ciążą i nienarodzonym dzieckiem interesuje się wojsko. Chcą ją poddać tajemniczym eksperymentom, musi więc zniknąć."


„Monument 14. Wściekły wiatr” to ostatnia część cyklu o nastolatkach, którzy przetrwali kataklizm. Dałam się wciągnąć tej historii i z niecierpliwością wyczekiwałam na tą część, chociaż i z pewnym smutkiem – w końcu nikt z nas nie lubi, gdy ulubione serie kończą się. Jako, że jest to finał trylogii, pozwolę sobie nie opisywać wydarzeń w nim zawartych - nie chciałabym spoilerować Wam zbytnio, psuć całą zabawę i odbierać przyjemność.

Katastrofy ekologiczne, kataklizmy – temat nie jest nam obcy. Emmy Laybourne podeszła do sprawy ze świeżym spojrzeniem, dając mi sporą dawkę emocji i podsycając ciekawość. Nie dość, że bohaterowie musieli przetrwać gradobicie, walczyć ze skutkami tsunami, to jeszcze z jednej z fabryk wyciekły trujące substancje. Skutki były najróżniejsze, a wszystko zależało od grupy krwi. Agresja, halucynacje, krwawiące bąble i bezpłodność – nikt nie był bezpieczny. Jesteś „szczęśliwym” posiadaczem grupy B – gratulacje, nie umrzesz. A przynajmniej nie poprzez wykrwawienie się, chyba że szaleniec z grupą 0 postanowi zrobić z Ciebie krwawą miazgę. (Mam nadzieję, że wizja autorki nigdy się nie sprawdzi – zgadnijcie jaką mam grupę krwi!)

Gdy zaczynałam swoją przygodę z Monumentem 14, nie sądziłam, że tak polubię bohaterów. Tymczasem miałam przyjemność śledzić ich losy, patrzeć jak dojrzewają, zmagają się z problemami, buzującymi emocjami i słabościami. Jak wspominałam przy okazji wcześniejszych recenzji – każda postać była wyjątkowa, ciekawa, barwna i miała swoją własną historię. Tym razem najmłodsi bohaterowie towarzyszyli mi krótko, ale i tak wzbudzili moją sympatię. Do akcji wkroczyli najstarsi – Jake, Nico, Dean, Astrid i Josie. Byli najstarsi w swojej grupie, ale mieli na głowie znacznie więcej niż powinni w tym wieku. Zdarzało się im potknąć, popełnić błąd, dać ponieść uczuciom, ale zawsze starali się naprawić swoją sytuację. Nauczyli się współpracować, przepraszać i prosić o pomoc. Ciąża, wojsko, zdesperowani lekarze, nieobliczalni współwięźniowie i posiadacze grupy 0 – nie było dla nich przeszkody, której nie postanowili pokonać, aby ratować swoje życie oraz najbliższych.

Kiedy lubicie dany cykl, zapewne czasem dopada Was niepewność przed jego zakończeniem. Czy autor nie zepsuje finału, czy będziemy usatysfakcjonowani? Nie miałam czasu odczuwać tego lęku, gdyż nie czekałam zbyt długo na trzeci tom trylogii. Mogę jednak powiedzieć, że jestem usatysfakcjonowana zakończeniem. Nie dość, że było zamknięte, bez żadnych niedopowiedzeń, to jeszcze wiemy co się stało z każdym bohaterem. Jedyne co mogę zarzucić w tym wypadku, to fakt, iż... To już koniec! Ale niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy.

Monument 14 to seria dla młodzieży. Styl autorki jest prosty, pozbawiony nadmiernej wzniosłości czy opisów. Książki czyta się lekko, a historia wciąga. Osobiście nie mogłam oderwać się od każdego tomu, mając w sobie mieszane uczucia – z jednej strony chciałam wiedzieć co jest dalej, z drugiej nie śpieszyło mi się do zakończenia lektury. Żałuję, że „Wściekły wiatr” to już ostatnia część cyklu. Szczerze polecam, ponieważ jest to rewelacyjny sposób na przyjemne spędzenie wolnego czasu.

5 komentarzy:

  1. Właśnie ze względu na te "wciąganie" muszę w najbliższym czasie sprawić sobie ę serię

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomimo tego, że nie należę już do młodzieży - chętnie bym się skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedynie pierwszą część i jestem ciekawa kolejnych. Z pewnością kiedyś przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam żadnej z części tej serii ale koniecznie muszę to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym Ci podziękować, ponieważ to dzięki twoim recenzją zaczęłam czytać książki. Wcześniej także mnie kusiło abym sięgnęła po jakąś jednak nigdy nie skusiłam się na przeczytanie jakieś lektury poza szkolną. Zaczęłam, tzn. próbuję także recenzować przeczytane przeze mnie książki.. jednak zbytnio mi się chyba nie udaje.. zapraszam do siebie w wolnej chwili http://niezapomniszomnie.blogspot.com Dziękuję ci jeszcze raz za ujawnienie mojej miłości do czytania książek !

    OdpowiedzUsuń