5 października 2014

100. "Modlitwa o lepsze dni" Jennifer Clement

"Ladydi, której nadano imię na cześć księżnej Diany, żyje z matką Ritą, alkoholiczką, w górskiej wiosce niedaleko Acapulco, w stanie Guerrero w Meksyku. We wsi nie ma mężczyzn. Wyjechali do dużych miast albo do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu pracy i lepszego życia. Początkowo przysyłali pozostawionym bliskim pieniądze, odwiedzali ich, z czasem jednak pozakładali nowe rodziny i zapomnieli o tych, których powinni chronić. A w okolicy plagą są uprowadzenia dziewcząt.Rita, kiedy słyszy zbliżające się samochody porywaczy, ukrywa córkę w dole wykopanym na podwórku, niczym królika w norze. Robią tak wszystkie matki w sąsiedztwie."



Niektóre książki są napisane tak realnie, iż po przeczytaniu takowej, musimy upewnić się czy jest oparta na faktach, czy też całkowicie zmyślona. „Modlitwa o lepsze dni” to opowieść o młodej dziewczynie, Ladydi Garcii Martinez. Jej historia oraz postać jest całkowicie fikcyjna, ale z przykrością stwierdzam, że była zainspirowana prawdziwymi zdarzeniami.

Ladydi żyje z matką Ritą w małej wiosce w pobliżu Acapulco. Nie ma tam mężczyzn, gdyż wszyscy wyemigrowali z kraju w poszukiwaniu pracy. Zapomniane przez swoich facetów, muszą stawić czoła biedzie, robactwu, chorobom, kartelom narkotykowym oraz istnej pladze porwań młodych dziewcząt.

Narracja prowadzona jest pierwszoosobowo z perspektywy samej Ladydi. Myślę, że jest to dobry wybór, gdyż bardziej działa na mnie historia opowiadana przez samą pokrzywdzoną niż narratora wszechwiedzącego. Ladydi prostym językiem nakreśliła swoje uczucia, przedstawiła życie we wsi.

Autorka dobrze przygotowała się do napisania tej powieści. Jennifer Clement spędziła ponad dziesięć lat na rozmowach z kobietami pochodzącymi z subkultury narkotykowej. Miała kontakt z żonami, córkami i przyjaciółkami handlarzy. To dzięki nim uświadomiła sobie, że Meksyk jest króliczą kolonią ukrywających się kobiet. Rozmawiała z więźniarkami z Santa Martha Acatitla, które opowiadały jej o swoim ciężkim życiu. Wszystkie te historie zainspirowały autorkę do napisania „Modlitwy o lepsze dni”.

Często można usłyszeć kobiece głosy mówiące „po co nam mężczyźni”. Niektóre uważają tak naprawdę, inne zaś tylko się droczą i żartują. Kobiety opisane w książce Clement zostały same, gdyż ich mężczyźni wyjechali w poszukiwaniu pracy, a później zapomnieli o swoich żonach i córkach, pochłonięci nowym życiem. Odcięli się od brudu, ubóstwa, niebezpiecznych zwierząt czyhających pod liśćmi lub schowanymi w chłodniejszych kątach domów, a także od strachu, który nieustannie towarzyszy ich rodzinom. Strachu nie przed jadowitymi skorpionami czy wężami, a przed drugim człowiekiem, przemocą. Handlarze narkotyków porywają młode dziewczyny, które już nigdy nie wracają do domów, a jeżeli przeżyją, są naznaczone na resztę swojego życia.

„Modlitwa o lepsze dni” to obraz tych młodych dziewcząt, które od najmłodszych lat są oszpecane, przebierane za chłopców, chowane jak króliki w dziurach wykopanych w ziemi. Żyją z dnia na dzień, walcząc z upałem, niedostatkiem wygód, robactwem, a także brakiem perspektyw. Książka Jennifer Clement pokazuje bolesną prawdę, wydarzenia które wciąż mają miejsce, chociaż mogłoby się wydawać, że świat poszedł do przodu, jest bardziej cywilizowany. Książka podejmuje trudny temat, ale czyta się ją niezmiernie szybko, a wydarzenia opisywane przez autorkę pojawiały się przed moimi oczami z pełną realnością.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Panu Rafałowi oraz Wydawnictwu Muza.
http://muza.com.pl/


9 komentarzy:

  1. Aktualnie nie mam czasu na książki, które nie są na mojej liście must read, bądź do recenzji, ale jeśli ta jakimś sposobem znalazłaby się na mojej półce - czemu nie, brzmi zachęcająco. Przepraszam, ze ostatnio nie udzielam się tak często u Ciebie, ale niestety liceum zabiera moje życie :(
    Pozdrawiam cieplutko! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już o tej książce słyszałam i strasznie, strasznie chciałabym ja przeczytac :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie się zapowiada :) historie oparte na faktach prawie zawsze chwytają za serce i często ciężko się po nich pozbierać. Mam nadzieję, że ta właśnie taka jest :)

    polecam-ksiazke.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam już tę książkę u siebie, ale cały czas się nastawiam na nią. To nie jest łatwa proza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam czytać historie, które mówią o trudnych tematach. Chociaż nie interesuję się takimi klimatami, sądzę, że bardzo by mi się spodobała

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka jest już u mnie, wkrótce będę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapowiada się naprawdę ciekawie, ale dawno nie czytałam czegoś "trudniejszego", więc nie wiem, jak bym odebrała tę książkę. Ogólnie nie przepadam za narracją 1-osobową, jednak chyba przy opisywaniu podobnych uczuć jest najlepszą wersją zastosowaną przez autora. Może kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czuć w Twojej recenzji, że z książki bije realizm. Na pewno przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaintrygowałaś mnie, jak tylko nadarzy się okazja, przeczytam tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń