26 września 2014

98. "Miecze dobrych ludzi" Snorri Kristjansson

"Rok 996.
Dwuletnia podróż Ulfara Thormodssona i jego młodego kuzyna dobiega końca. Pozostało im do odwiedzenia tylko jedno miasto – Stenvik, położony w zimnym, surowym rejonie w zachodniej Norwegii. To niebezpieczne miejsce i impulsywny Ulfar błyskawicznie wpada w poważne kłopoty. Tajemnicza i piękna Lilja podbija jego serce, lecz aby ją zdobyć, Ulfar musi stawić czoło mieszkańcom miasta wrogo nastawionym do obcych. Prawdziwe kłopoty jednak dopiero się zaczynają...
W Stenviku może dojść do krwawego starcia wrogich armii. Gdy Ulfar angażuje się w sprawy miasta i przygotowuje się do nieuchronnej bitwy, uświadamia sobie, że wrogowie znajdują się po obu stronach obronnych wałów.
W Stenviku pojawiają się szpiedzy, do miasta zbliżają się wojska młodego króla Olafa Tryggvasona, który siłą narzuca ludowi wiarę w Białego Chrystusa. A zwolennicy starych bogów, Thora, Lokiego i Frei, mają własne dalekosiężne plany."



Szczęk stali uderzanej o tarcze, chrzęst łamanych kości, tupot licznych armii, zapach krwi i potu. Wysokie ambicje, żądza władzy, pożądanie, nienawiść, obłuda, ale również przyjaźń, siła i miłość. To wszystko znajdziecie w pierwszym tomie sagi o Walhalli Snorri Kristjanssona.

Rok 996. Ulfar i Geiri docierają do Stenviku, ostatniego celu ich podróży. Znany dotąd z licznych podbojów miłosnych Ulfar, już pierwszego dnia traci głowę dla tajemniczej Lilii. Nie wie jednak, że uczucie do niej oznacza ogromne kłopoty. A nie jest to jedyny problem, który zwali mu się na głowę. Miasto stanie w obliczu najazdu wrogiej armii, która wpierana jest przez starych bogów, Thora, Lokiego i Freję. Tymczasem władca Stenviku szuka pomocy u króla Olafa, który zdeterminowany jest nawrócić wszystkich na wiarę w Białego Chrystusa...

Wszystkie czytane dotąd przeze mnie powieści o wikingach kojarzyły mi się z fantastyką. W „Mieczach dobrych ludzi” ten element jest tylko tłem do wydarzeń, ubarwia akcję, jednak nie stanowi o sile historii. Kristjansson postawił na akcję, walkę i wierzenia wikingów. Ciekawie poprowadził opis toczących się bitew, z lekkością przedstawiając rozlew krwi oraz liczne intrygi. Autorowi udało się sprawić, że krzywiłam się na myśl o ranach odnoszonych przez wojów, słyszałam krzyki umierających bądź ogarniętych żądzą mordu najeźdźców.

W powieści miałam możliwość poznać wielu bohaterów. Niektórych tylko epizodycznie, innych znacznie bliżej. Postaci kobiecych było mało, jednak były one ważnym elementem historii. Skuld to silna osobowość, która potrafiła wpłynąć na setki potężnych wojów, pokierować nimi i zmobilizować do walki. Podobną kobietą jest Thora, która jednak w znacznie mniej subtelny i magiczny sposób wywoływała poruszenie pośród wojowników. Bez owijania w bawełnę, szukania pięknych epitetów – ta kobieta miała jaja. Lilia to zupełnie inna historia, jednak mocno namieszała w losach pewnych mężczyzn. Co do samych panów – to chłopy z krwi i kości, prężący muskuły, pokazujący swoją siłę i spryt, ale także posiadający słabości.

Narracja toczy się wielotorowo, powoli nabiera rumieńców, tak że czytelnik czeka na punkt kulminacyjny, starcie bohaterów. Płynnie przenosimy się od Ulfara, poprzez Halgarda, Oraekję, Sigurda do króla Olafa bądź Skargrima. Nie miałam najmniejszych problemów z orientacją wśród postaci, od razu wiedziałam gdzie toczy się akcja. Zawsze chwalę taki sposób narracji i tym razem nie będzie inaczej. Dzięki przeskokom między bohaterami, lepiej poznałam motywy kierujące nimi,a powieść wzbogaciła się o dodatkowe wątki, intrygujące charaktery i ciekawe miejsca akcji.

„Miecze dobrych ludzi” są świetnie napisanym debiutem literackim. Snorri Kristjansson pokazał się od interesującej strony, zaciekawił mnie jako czytelniczkę swoim spojrzeniem na legendy wikingów. Myślę, że powieść ta przyciągnie uwagę fanów gatunku, a pozostali również powinni być usatysfakcjonowani. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Domowi Wydawniczemu Rebis.
www.rebis.com.pl

2 komentarze:

  1. Mój kolega zaczytuje się we wszelkich książkach o wikingach, więc polecę mu ten debiut.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wikingowie to raczej nie moje strony. Może kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń