21:49:00

71. "O tym, który raz już umarł" Dawid Waszak

"O tym, który raz już umarł to sensacyjna historia z elementami grozy, spisana w formie wspomnień księdza spowiednika. Seryjny morderca w każdy piątek atakuje kobiety, a jego tropem podąża policjant odpowiedzialny za skomplikowane śledztwo. Prowadzący dochodzenie sam ma wiele na sumieniu, a dla awansu jest w stanie dokonać rzeczy makabrycznych."


Kilka miesięcy temu miałam przyjemność zapoznać się z debiutem Dawida Waszaka, książką „Narodziny zła” [recenzja]. Uznałam wtedy, iż jest to młody autor, na którego warto zwrócić uwagę. Dlatego też bez wahania zgodziłam się zrecenzować jego nową pozycję, „O tym, który raz już umarł”.

Marcin jest księdzem, który pomaga przejść przez trudy życia Grzegorzowi. Chłopak jest dręczony przez swoich rówieśników z powodu wyglądu, czuje się osamotniony i odrzucony. Nie brakuje mu traumatycznych przeżyć, które często odzwierciedlają się w jego snach oraz czynach, ponieważ sam ma wiele na sumieniu. Jedno z jego marzeń spełnia się i zostaje policjantem. Musi złapać seryjnego mordercę, który uśmierca młode kobiety. Grzegorz szuka wsparcia w księdzu, ponieważ sprawa zaczyna go przerastać.

Tym co wyróżnia autora, jest styl w jakim prowadzi narrację. Narrator jest uczestnikiem wydarzeń i opowiada je, zwracając się bezpośrednio do czytelnika. Nawiązuje w ten sposób relację, która mnie osobiście wciągnęła, sprawiła iż poczułam się bliższa bohaterom, tak jakbym słuchała spowiedzi narratora, siedziała z nim w jednym pokoju. Dawid Waszak ma również lekkie pióro, ponieważ powieść jest napisana w formie płynnego, lekkiego monologu, bardzo prostego w odbiorze. Przed lekturą całej książki zapoznałam się z krótkim fragmentem „O tym, który raz już umarł” i trochę obawiałam się wulgaryzmów używanych przez autora. Okazało się jednak, że – chociaż występują licznie – nie raziły mnie aż tak po oczach, wpasowały się w fabułę i kontekst wypowiedzi.

Podczas lektury miałam w głowie dwóch potencjalnych sprawców, jednak co do żadnego nie miałam tak naprawdę pewności. Autor potrafił mnie momentami skutecznie zmylić, co oczywiście zaliczam na plus. Samo zakończenie zaskoczyło mnie, było to coś czego nie przewidziałam. „O tym, który raz już umarł” jest krótką historią, ale skupia się na przeszłości Grzegorza, a także jego teraźniejszości i tropieniu mordercy, chociaż akurat wątek dochodzenia jest mniej rozbudowany, ważniejsza jest historia głównego bohatera, to co dzieje się w jego głowie.

Chciałabym zwrócić jeszcze uwagę na prostą okładkę, która jednak skutecznie przyciąga wzrok. Czerwona czcionka na ciemnym tle zwraca uwagę i wyróżnia się, jednak to obraz najbardziej intryguje. Świetne wykonanie, idealnie pasujące do książki.

Powieść Dawida Waszaka być może nie stanie się bestsellerem, nie jest też zapewne dziełem wybitnym. Autorowi udało się jednak po raz drugi mnie zaciekawić, nawet bardziej niż w przypadku poprzedniego tytułu. Widać, że się rozwija, ma pomysł na siebie i swoje utwory. Utwierdził mnie w przekonaniu, że posiada talent i warto śledzić jego poczynania na polskim rynku literackim. Ciekawa jestem czym następnym razem postara się nas zaskoczyć.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję autorowi, Dawidowi Waszakowi.
Recenzja bierze udział w akcji "Polacy nie gęsi i swoich autorów mają".
https://www.facebook.com/PNGiSAM?fref=ts

8 komentarzy:

  1. Haha, dzisiaj też opublikowałem recenzję tej książki! Piona! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora i z chęcią to zmienię. Widać, że warto.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdecydowanie nie jest to typ książki, który lubię i z którym mam często do czynienia, ale... przedstawiłaś tę powieść jakoś tak... w przystępny sposób i dość zachęcający, bym zaciekawiła się autorem. Trochę przeraża mnie, iż to nasz rodak, ponieważ kiedyś doznałam strasznego rozczarowania z prozą polaków, no ale... trzeba dawać szansę młodym pisarzom. :) Zastanowię się nad tym tytułem. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawia mnie tytuł.....
    zaciekawiłaś mnie, choć nie czuję się do końca przekonana.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba zdecydowanie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie niestety nie podobała się aż tak bardzo - fakt, duży plus przyznaję autorowi za to, że zwodził mnie do końca, ale jak dla mnie książka jest za cienka i zbyt wiele wątków zostało w niej poruszonych i nie do końca utrzymanych. A szkoda, bo ktoś z takim darem intrygowania mógłby pewnie pisać i dłuższe teksty..

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Licencja na czytanie , Blogger