23 maja 2014

68. "Krótka historia książek zakazanych" Werner Fuld

"Werner Fuld opisuje niezwykłe losy książek i pisarzy zakazanych ze względów społecznych, obyczajowych, religijnych i politycznych; prześladowanych zarówno przez władców i dyktatorów, jak i w krajach demokratycznych. Nawet dzisiaj w Niemczech na indeks trafia około trzydziestu książek rocznie, a w Ameryce odbywają się rytualne spalenia Harry'ego Pottera.
Cenzura i autocenzura, zniszczone biblioteki, walka o rękopisy, kategoryczni w zakazach fundamentaliści, sprytni wydawcy i pomysłowi autorzy. 
Od Owidiusza do Sołżenicyna, od Baudelaire'a do Joyce'a, od Heinego do Nabokova i Orwella do książek dziś zakazanych w Chinach i w świecie arabskim."

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak wiele książek nigdy nie ujrzało światła dziennego bądź dostęp do nich jest mocno ograniczony? Dlaczego niektóre tytuły zostały wymazane z twórczości autorów, a inne wręcz przeciwnie – zyskały wielką sławę, chociaż tak naprawdę nie posiadały zbyt wielu walorów literackich?

Na te i inne pytania odpowiada Werner Fuld w swoim eseju literackim „Krótka historia książek zakazanych”. Jest to ważna pozycja w historii czytelnictwa, ponieważ przypomina, a niektórym po raz pierwszy uświadamia, jak dawniej wyglądała cenzura, na jaką skalę była zakrojona. Autor w sposób w miarę przystępny przedstawia problematykę, przywołując wiele przykładów i anegdot z przeszłości, a także czasów nam bardziej współczesnych.

Do indeksów książek zakazanych trafiały dzieła, które naruszały normy religijne oraz obyczajowe, a także zagrażały polityce państwa. Autorzy mieli ograniczone pole do popisu, gdyż nie mogli przedstawiać swoich własnych filozofii życiowych, a fikcja w ich twórczości często była brana za prawdziwe stanowisko w danej sprawie. Niektórzy mieli szczęście, gdyż z ich dzieł wykreślane były wybrane fragmenty stwarzające niebezpieczeństwo dla systemu, inni mieli go mniej – nie dość, że ich książki był palone, to oni sami tracili szacunek, byli wyganiani z kraju i potępiani przez społeczeństwo i władzę. Nie mieli już szans na karierę w świecie literackim.

Zdarzały się sytuacje, gdy wpisanie do indeksu książek zabronionych sprzyjało autorowi. Jak wiadomo zakazany owoc smakuje najlepiej. Często dopiero dodanie do listy wzbudzało zainteresowanie czytelników daną pozycją, którzy starali się jak mogli, aby dotrzeć do wybranego dzieła. Wydawnictwa sporo ryzykowały wydając potajemnie niedozwolone tytuły. Niektóre wyspecjalizowały się w omijaniu prawa oraz wyprowadzania w pole policji, podając fikcyjne nazwy oraz miejsca publikacji.

Wymazywanie książek z twórczości autora nie odbywało się tylko drogą sądową czy za zgodą Kościoła, ale także przeciętni pracownicy poczty czy policji mieli prawo wycofywać utwory z obiegu. Ciekawostką może być fakt, iż sami pisarze chętnie zacierali przeszłość. Kierowali się swoim bezpieczeństwem, ale również marketingiem. Tak było w przypadku Margaret Mitchell. „Przeminęło z wiatrem” uznano za jednorazowe dzieło autorki, wykreowało ją na patriotkę, która z miłości do ojczyzny stała się pisarką. Tymczasem Margaret Mitchell od zawsze chciała pisać, miała na swoim koncie inne utwory, które jednak zniknęły, by móc utrzymać mit zwykłej kobiety pałającej uczuciem do swego kraju. Czy był to pomysł Mitchell, czy jej wydawcy – tego niestety nie wiadomo.

Palenie książek stanowiło pewien rytuał, który odbywał się w publicznych miejscach dla przestrogi. Na szczęście zdarzali się ludzie, chcący zachować książki w całości. Podmieniali oni przygotowane do stracenia powieści na bezwartościowe tomy, zapisane dla niepoznaki. Bibliotekarze chowali zakazane utwory między innymi książkami w swoich bibliotekach, doskonale wiedząc, iż nikt nie jest w stanie ich tam odkryć.

Obecnie wydaje nam się, iż czasy cenzury minęły, jako iż możemy przeczytać praktycznie o wszystkim. Tymczasem w Niemczech co roku na listę książek zabronionych trafia około trzydziestu tytułów, a uwielbiany przez miliony osób Harry Potter jest palony w Ameryce, księża odprawiają egzorcyzmy na jego fanach. Wprowadzany powszechnie zakaz reklamowania papierosów, może sprawić iż wkrótce w powieściach jedynie kominek będzie dymił.

„Krótką historię książek zakazanych” czytało mi się powoli, ponieważ nie jestem przyzwyczajona do tego typu esejów, jednak jestem zadowolona z lektury i myślę, że jest to pozycja bardzo wartościowa i godna uwagi, zwłaszcza miłośników czytania.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję pani Darii oraz Wydawnictwu Muza.

http://muza.com.pl/


7 komentarzy:

  1. Nie, tym razem książka nie dla mnie :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie po raz pierwszy słyszę o tej książce, ale nie jestem do niej przekonana. Może kiedyś sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejć, forma zdecydowanie nie dla mnie i chyba temat również. Aczkolwiek mogłabym sięgnąć i przez dłuugi czas ją pochłaniać, tak powoli :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiałam się nad tą książkę. I chyba zaczynam żałować, że jednak się nie skusiłam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chętnie sięgnę po ten esej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki o książkach, a ta porusza tematykę, która bardzo ciekawiła mnie w czasach liceum - co, gdzie i w jakich okolicznościach zostało z danego tekstu wykreślone. Poza tym z przyjemnością czytam wszelkiego typu eseje, więc na pewno i ten przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń