21 kwietnia 2014

59. "Smocza Cesarzowa" Juraj Cervenak


"Kijowski wódz Światosław osiada na pewien czas w Bułgarze, by umocnić swoją pozycję w podbitym państwie. Jednak Ilja i pozostali bohatyrzy siedzą jak na szpilkach. Ich największy wróg, najwyższy kapłan Tugarin, umknął na północ. Światosław zezwala bohatyrom, by ruszyli jego tropem i skończyli z nim raz na zawsze. Drużyna wpada na jego ślad w dzikich krainach zamieszkanych przez plemię Czeremisów, ale pogoń tam się nie kończy. Ich nieprzyjaciel zmierza na północ, na ziemie tajemniczych Czudów. Mówi się, że gdzieś w tamtejszych lasach znajduje się wejście do zaświatów, na żelazny most i chronioną czarami wyspę Bujan... Właśnie tam podstępny czarodziej chce wreszcie zyskać zdolności, które zmienią go w półboga. Wyspy strzeże okryta złą sławą księżna - czarownica, którą miejscowi zwą trwożnym szeptem Babą Jagą - "matką węży". Ilja i jego towarzysze będą musieli walczyć ze smoczymi czarami i z mrokiem, który znalazł zdradzieckie serce w ich własnych szeregach..."



"Smocza Cesarzowa" to drugi tom trylogii Bohatyr Juraja Cervenaka, opowiadającej o dzielnych wojach. Pierwsza część bardzo przypadła mi do gustu, dlatego z radością sięgnęłam po kolejną.

Ilja Muromiec, wraz ze swoimi druhami, podąża śladami Tugarina Drakowicza, który przeżył bitwę w Suwarze i zaszył się wśród wrogich Kijowianom plemion, aby zebrać siły i zdobyć nowe zdolności. Bojarzy muszą przeszkodzić mu w tych planach, inaczej najwyższy kapłan stanie się półbogiem, któremu już nikt nie będzie mógł stawić czoła. Dzielna drużyna Światosława nie zamierza do tego dopuścić i chociaż niejednokrotnie muszą leczyć rany, żegnać się z bliskimi i zwalczać swoje słabości, uparcie podążają za czarownikiem. Na ich drodze stanie wielu nieprzyjaciół, którzy chętnie przelaliby krew kijowskiego zastępu.

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, moje serce podbili bohaterowie. Juraj Cervenak wspaniale pokazał ich wierność i lojalność, a także silne więzy łączące mężczyzn w drużynie Światosława. Nawet pomimo różnicy wieku czy doświadczenia, potrafili się porozumieć i wzajemnie wspierać. Panowała między nimi zażyłość, dzięki której mogli się z siebie wzajemnie śmiać, ale także łączyć w smutku. Znajomość rozpoczęta we wcześniejszym tomie, między Ilją a Jegorem, przerodziła się w prawdziwą miłość jaka łączy ojca i syna. Współczułam bojarom, gdy musieli żegnać swoich dzielnych druhów. Odczuwałam ich stratę i ból, w pełni rozumiałam gorącą chęć zemsty, która buzowała w ich sercach.

"- Książewiczu, pewnie ocaliłeś nas wszystkich.
- Nie przesadzaj, bracie. Nikt z nas nie stał z boku i nie dłubał w nosie. 
- Prawda - zgodził się Jegor. - Tworzymy drużynę jak się patrzy. Jestem z Was dumny, chłopcy. Nawet z tego, w którego najbardziej wątpiliśmy."

W “Smoczej Cesarzowej” kontynuowany był wątek z “Żelaznego kostura”. Głównym wrogiem Kijowian wciąż był Tugarin, jednak pojawili się nowi nieprzyjaciele, chociażby tytułowa Smocza Cesarzowa, która napsuła naszym bohaterom krwi. Oprócz niej do gry włączyły się nowe plemiona, które walczą o władzę. Na szczęście poza złymi postaciami, zarysowały się również te pozytywne. Drużyna Światosława okazała się być bogata w dzielnych wojów z interesującą przeszłością i barwnymi charakterami. Cervenak wprowadził do swojej powieści nowe stwory, jak menkwy, obydy, Sjudbeja czy konsygi. Książka stała się w ten sposób bogatsza, bardziej urozmaicona i trzymająca w napięciu, ponieważ wspomniani bohaterowie i potwory, mocno namieszały w historii.

Autor zachował swój przyjemny styl, okraszony dowcipem i wzbogacony słownictwem dopasowanym do czasu akcji. Cervenak posiada lekkie pióro, dzięki czemu z radością czytało się jego powieść. Z łatwością przenosiłam się w miejscu i czasie, aby brać udział w opisywanych wydarzeniach. Kiedy narracja prowadzona była z perspektywy gawędziarza, czułam się jakbym naprawdę słuchała zawodowego gęślarza.

Muszę przyznać, że ten tom podobał mi się równie mocno, o ile nie bardziej, co poprzedni. Trylogia Bohatyr na pewno będzie zajmowała wysoką pozycje na mojej liście ulubionych książek. Kiedy odrywałam się od lektury, moje myśli i tak często do niej wracały. Jest to chyba najlepsza z możliwych recenzji. Z prawdziwą przyjemnością sięgnę po następną część, aby znów przeczytać o losach Ilji Muromca i jego dzielnych towarzyszy, którzy bardzo szybko zdobyli moją sympatię.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica.

3 komentarze:

  1. Wygląda egzotycznie i interesująco, wpierw trzeba by jednak nadrobić pierwszą część ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że z chęcią przeczytałabym całą serię od początku.

    OdpowiedzUsuń