23:11:00

53. "Lewis Winter musi umrzeć" Malcolm MacKay


"Calum MacLean jest płatnym mordercą, najlepszym w tym fachu. Zlecenia przyjmuje rzadko, starannie je wybiera, ale jeśli już podejmie się jakiegoś zadania, to wykonuje je perfekcyjnie. Tak też dzieje się w przypadku zabójstwa Lewisa Wintera: Calum bez zarzutu wywiązuje się z zadania, niczego nie pozostawiając przypadkowi. Nie wie jednak, że jest tylko pionkiem w znacznie ważniejszej grze i że tym razem jego genialne umiejętności obrócą się przeciwko niemu."



"Lewis Winter musi umrzeć" to pierwsza z trzech części Trylogii Glasgow Malcolma MacKaya. Dotyczy ona przestępczego półświatka, ludzi którzy cenią siłę i pieniądze, sycą się strachem innych. Autor zabiera nas w podróż, abyśmy poznali mafiosów rządzących Glasgow, ich pracowników i wrogów, prawdziwych twardzieli, dilerów narkotyków i handlarzy samochodów.

Tytułowy Lewis Winter jest zwykłą płotką, nie liczy się w świecie przestępczym. Popełnił jednak wielki błąd - chcąc zaimponować swojej młodszej dziewczynie, wkroczył na cudzy teren, wydając na siebie wyrok śmierci. Wynajęty płatny zabójca, Calum MacLean, wie że Winter mógł nawiązać kontakt z nowymi przyjaciółmi, którzy wkrótce będą chronić jego plecy. Nie wie jednak, kto za nim stoi oraz w co tak naprawdę się pakuje.

Calum MacLean to profesjonalista. Chociaż jest młody i w zawodzie pracuje dopiero od kilku lat, ma już spore doświadczenie i budzi szacunek u innych specjalistów. Doskonale wie co trzeba robić, aby utrzymać się w zawodzie, nie napytać sobie biedy i nie dać się złapać. Nie szuka przyjaciół ani miłości, nie chce też łączyć się z jednym zleceniodawcą. Zachowując zimną krew wykonuje swoją robotę, starając się nie popełniać żadnych błędów. Nie jest idiotą ani bezdusznym mordercą, nie używa siły ani nie rani przypadkowych świadków. Posiada jeszcze sumienie, które trzyma go na powierzchni tego szerokiego i głębokiego oceanu, jakim jest zakazany krąg przestępczy.

"Kusi cię, żeby komuś zaufać. Kusi, ale to błąd. Ktoś może być twoim przyjacielem i powiernikiem przez dwadzieścia lat, a w jednej chwili staje po przeciwnej stronie."

Narrator towarzyszy różnym postaciom, dzięki czemu poznajemy wiele charakterów i motywów postępowania, odkrywamy działalność przestępców - handlarzy narkotyków, samochodów, morderców, twardzieli od brudnej roboty. Są to osoby z marginesu społecznego, chociaż często przenikają do świata nieświadomych śmiertelników. Stanowią barwną mieszankę osobowości, często silnych i zdeterminowanych, chcących osiągnąć sukces, zdobyć władzę.

Sama fabuła wydaje się być prosta. Lewis Winter popełnia błąd i musi umrzeć. Ktoś zleca jego zabójstwo, więc ktoś musi go zabić. Od tego jest chociażby Calum, ale nie on jeden zajmuje się brudną robotą. Są inni, którzy odbierają życie za pieniądze. Jest kasa, jest zlecenie, jest śmierć. Są również dwie strony barykady. Bardzo łatwo można zrobić sobie z człowieka wroga, który będzie pragnął zemsty. A wtedy, drapieżnik może stać się ofiarą. W każdej grze są pionki, które nie mają znaczenie w ogólnym rozliczeniu.

Rzeczą, która denerwowała mnie w trakcie czytania był tok myślenia bohaterów. Często wysnuwali błędne wnioski, jakby specjalnie komplikując sobie życie. Drażniąca była również bezsilność policji, która zamiast dążyć do złapania mordercy, czepiała się mniej ważnych wątków. Odwracali swoją uwagę od prawdziwych problemów, które najprościej w świecie ich przerosły.

MacKay przedstawia również zasady, którymi rządzi się ich świat. Podaje nam na tacy przepis na życie, ponieważ aby przetrwać, trzeba wiedzieć z kim się zadawać i czego unikać. W swoją fikcyjną rzeczywistość wplata poradnik dla żółtodziobów, którzy interesują się szemranymi interesami. “Milcz. Nie rób niczego, co pomogłoby cię zidentyfikować.” czy “Musisz wiedzieć, kto jest kim w tym biznesie i kto się czym zajmuje, bo nigdy nie masz pewności, czyją drogę przetniesz.”. Autor często używa krótkich zdań, szybko zmienia otoczenie i sytuację. Bywało iż przeszkadzało mi to, ponieważ nagle rozmowa urywała się i postać wędrowała już ulicą w innym kierunku. Na szczęście nie zaburzyło to łatwości w odbiorze książki i zrozumieniu fabuły. Nawiązuje też kontakt z czytelnikiem poprzez wtrącenia, np. “Siedzi na kanapie i czyta książkę. Malowany welon Williama Somerseta Maughama, jeśli Cię to interesuje.”. Poprzez te zabiegi mamy wrażenie, iż nawiązujemy pewną relację z postaciami oraz samym narratorem.

"Jak nie wiesz, jak się zachować, zachowaj się przyzwoicie."

Przyznaję, że miałam spore oczekiwania w stosunku do “Lewis Winter musi umrzeć”. Być może dlatego książka nie zrobiła na mnie aż tak wielkiego wrażenia, jak się spodziewałam. Była to jednak przyjemna lektura, której zdecydowanie nie żałuję. Zainteresowała mnie swoją tematyką, opowieścią z gangsterskiego półświatka. Dzięki lekkiemu i bezpośredniemu stylowi autora, czytało się ją szybko. Trylogia uznawana jest za jedną z najwybitniejszych serii kryminalnych z Wysp Brytyjskich od lat, dlatego chętnie zapoznam się z kolejnym tomem, który być może porwie mnie bardziej i odkryje więcej asów, które MacKay na pewno skrywa.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Aleksandrze i Wydawnictwu Akurat.

4 komentarze:

  1. Nie słyszałam o tej trylogii. Jeśli będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Przekonałaś mnie i zaczynam polować na tę książkę. :)
    Tym bardziej, że napisał to Polak :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie jestem przekonana...

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka bardzo mnie zaciekawiła. Już sam tytuł przyciąga.
    Bedę jej cierpliwie szukać :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Licencja na czytanie , Blogger