10 marca 2014

50. "Zabójczy Księżyc" N. K. Jemisin


"W pustynnym mieście-państwie Gujaareh jedynym prawem jest spokój. Porządek utrzymują kapłani bogini snu, zwani zbieraczami - gromadzą sny obywateli, leczą chorych i rannych, prowadzą śniących w życie wieczne... nie zważając na to, czy śniący się na to zgadza. Kiedy Ehiru - najsławniejszy z miejskich zbieraczy - otrzymuje zlecenie pobrania snów kobiety, przysłanej do Gujaarehu z misją dyplomatyczną, niespodziewanie dla samego siebie zostaje wciągnięty w spisek, który może doprowadzić do wybuchu niszczącej wojny."

"Zabójczy Księżyc" to pierwsza część cyklu Snu o krwi, składającego się tylko z dwóch tomów. Nominowany był do Nebula Award i World fantasy Award. 

Ehiru to najlepszy Zbieracz, jaki pracuje w Gujaarehu. Od lat oddaje się służbie bogini Hananji, wypełnia jej prawa i w jej imieniu strzeże pokoju. Wraz ze swoimi braćmi pobiera od ludzi sny, które później pomagają w leczeniu chorych. Gujaareh wierzy w moc Hananji, chociaż zdarzają się wyjątki, które nie zgadzają się na dobrowolne oddanie swoich marzeń oraz spokojne przejść do Ina-Karekh, królestwa snów zamieszkałego przez zmarłych. Nie wierzą w to również mieszkańcy Kisui, co może doprowadzić do wojny między dwoma miastami. Jednak nie jest to jedyny powód, który przypuszczalnie stanowi źródło zagrożenia.

Jemisin napisała tą powieść językiem lekkim, który przyjemnie się czyta. Dzięki jej stylowi mogłam przenieść się do Gujaarehu i śledzić losy bohaterów. Nie miałam najmniejszych problemów z wyobrażeniem sobie wydarzeń opisywanych przez autorkę, chociaż przyznaję, że przez pierwsze kilka stron czułam się zagubiona, nie do końca rozumiałam kto jest kim. Na szczęście później wszystko się wyjaśniło, jakkolwiek Jemisin potrafiła zawrócić mi w głowie, sprawić że nie mogłam ufać nikomu, ponieważ argumenty obydwu stron wydawały się być prawdziwe i słuszne. Podczas czytania pisarka wywoływała u mnie różne emocje, od złości, zagubienia poprzez radość i rozbawienie, aż po smutek i łzy.

Pomysł na powieść wydaje mi się być interesujący, osobiście wcześniej się z nim nie spotkałam. Jemisin stworzyła całą ceremonię dotyczącą pracy Zbieraczy, ich prawa, wierzenia oraz mądrości. Są one wypisane na początku rozdziałów, a także wplecione w sam tekst. Widać w tym pewien koncept, kreatywność.

"Ofiaruj Hananji spokój, a Ona będzie go śnić i odda go śpiącemu. Ofiaruj jej strach lub cierpienie, a wyśni je i odda to, co dostała. Dlatego spokój jest prawem. To, co zagraża spokojowi, jest zepsuciem. Wojna jest największym snem."

Postaci wykreowane przez autorkę były różnorodne, i na tyle dobrze opisane, że wzbudzały moje uczucia, chociaż nie zawsze aprobatywne. Główni bohaterowie są dynamiczni, zdobywali doświadczenie i otwierali się na nowości, zaczynając dostrzegać głos serca i poglądy innych ludzi. Moim zdaniem fakt, że protagoniści się rozwijają jest pozytywnym zabiegiem, ponieważ pozwala nam samym szerzej spojrzeć na dany problem podążać tokiem myślenia wielu osób. W ten sposób mamy również możliwość lepszego poznania samych bohaterów, docenienia ich. Najlepszym przykładem będzie Nijiri oraz Sunandi, którzy od samego początku nie przepadali za sobą, opierając się na stereotypach. Tymczasem wraz z rozwojem fabuły, gdy mieli okazję bliżej się poznać, łączyć się w strachu czy rozpaczy, zaczęli odnosić się do siebie z szacunkiem, pomimo dzielących ich różnic.

Pod pozorem lekkiej fantastyki, autorka porusza dwa ważne i budzące kontrowersję tematy: homoseksualizm oraz eutanazję. Pierwszy z wątków nie narzuca się nam, jest przedstawiony ze smakiem i w subtelny sposób. Uczeń, który kocha swojego nauczyciela nie tylko jako ojca, a również mężczyznę, kochanka. Żaden z nich nie wykonuje jednak pochopnych gestów, a jedynie cieszy się bezinteresownym oddaniem, bliskością i czysto duchową miłością drugiej osoby, wiedząc że zawsze może na nią liczyć. Inne postaci wspierają uczucie, twierdząc że nie ważne skąd ono pochodzi, trzeba się nim cieszyć póki trwa i jest szczere. Drugim tematem jest eutanazja. Kapłani pomagają w przejściu przez śmierć mieszkańcom miasta, co budzi niesmak innych kultur. Można by ich porównać do współczesnych lekarzy, którzy osobom nieodwracalnie chorym i cierpiącym skracają mękę. Często zastanawiamy się, kiedy powinno się podjąć taką decyzję i kto ma do tego prawo. Nie wiem czy był to zamierzony efekt, ale powieść wzbudziła we mnie refleksję nad tymi dwoma zagadnieniami.

“Zabójczy Księżyc” N. K. Jemisin jest przyjemną rozrywką, okazją do spędzenia kilku godzin w zupełnie innym świecie, który autorka starała się jak najlepiej dopracować i opisać. Jestem zaintrygowana pomysłem pisarki i chętnie dowiem się, co przygotowała w następnym tomie Snu o krwi.

"Kobiety są boginiami, tak jak sama Hananja. Rodzą i wychowują śniących tego świata. Kochaj je i bój się ich."

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Pani Aleksandrze i Wydawnictwu Akurat

7 komentarzy:

  1. Nie, mi się ta książka nijak nie podobała. nie potrafiłam się w niej odnaleźć, styl pisania mnie odstraszał, a bohaterowie wydawali mi się tacy... nierealni... Książkę przeczytałam, ale chyba nikomu bym jej nie poleciła, nawet teraz, z perspektywy czasu :)
    Niemniej jednak dobrze wiedzieć, że dla niektórych to dobra pozycja :)

    OdpowiedzUsuń
  2. czegoś podobnego jeszcze nie czytałam, więc może dam szansę tej książce, chociaż to nie są do końca moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  3. O tej książce, mam wrażenie, aż się roi na całej blogsferze.
    Może coś faktycznie w niej jest? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przypadła mi do gustu recenzja, więc muszę sięgnąć po tą pozycję! :3
    Pozdrawiam :3 Natalia Z :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cykl zapowiadq się ciekawie z tego co widzę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele o niej juz słyszałam. Moze więc czas żeby przeczytać?

    OdpowiedzUsuń
  7. Za każdym razem, gdy czytam recenzję tej książki myślę, że muszę ją przeczytać. No i teraz też sobie to pomyślałam. :)

    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń