30 stycznia 2014

43. "Bajarz z Marrakeszu" Joydeep Roy-Bhattacharya

"Marrakesz, plac Dżama al-Fna'. Krwaworóżowy księżyc zwiastuje niebezpieczeństwo. W niewyjaśnionych okolicznościach ginie bez śladu para turystów. Co wydarzyło się na głównym placu miasta, kiedy intrygującą parę kochanków widziano tu po raz pierwszy i ostatni? Czy ich zniknięcie to wynik przypadkowej zbrodni czy zaplanowanego morderstwa? A może zręcznej mistyfikacji? 

Zagadkę niezwykłej pary próbuje rozwikłać najsłynniejszy bajarz Marrakeszu. Wciągając w swoją opowieść zgromadzonych licznie słuchaczy, stara się odtworzyć przebieg wydarzeń i poznać prawdę. Czy jednak jest to w ogóle możliwe? Czy istnieje jedna, niepodważalna wersja tej historii? A jeśli tak jest, czy bajarz zdoła ją odkryć i ocalić własnego brata?"
Rzadko w swoich recenzjach wspominam o okładce książki. Tym razem jednak chciałabym zwrócić na nią Waszą uwagę, ponieważ moją zdecydowanie przykuła. Wydaje mi się tajemnicza, pełna magii, zapowiadająca niesamowitą przygodę. Może to przez ten delikatny blask światła, ukazany na okładce. Do tego nad oznakowaniem stron są malutkie rysunki, które dodają uroku. Uważam, że sam wygląd jest zachęcający, a opis na okładce tylko to potwierdza.

Historia opowiadana jest przez jednego z najsłynniejszych bajarzy z Marrakeszu. Miałam wrażeniem, jakbym przeniosła się w czasie i miejscu. Gdybym zamknęła oczy, poczułabym zapachy o których opowiadał mężczyzna - świeżych owoców cytrusowych, kurzu podnoszącego się z ziemi, zapachu zwierząt i tłumu ludzi. Usłyszałabym muzykę, rytmiczne bicie bębnów. Jest to spokojna narracja, która pomogła mi poczuć klimat opowieści, wyobrazić sobie miasto oraz jego mieszkańców.

Bajarz stara się rozwikłać zagadkę tajemniczego zaginięcia młodej pary turystów. Zwiedzali oni Marrakesz, wywołując przy tym wielkie zamieszanie wśród ludzi. Kobieta rzucała się w oczy poprzez swoją urodę oraz delikatność, wrażliwość. Wiele osób zapamiętało ich i było w stanie opowiedzieć historie związaną z ich spotkaniem, w każdym budzili większe emocje. Chociaż opisy wyglądu zwiedzających różniły się, wszyscy wiedzieli, że mówią o tych samych osobach.
"(...) starałem się ze wszystkich sił zachować spokój i nie wybuchnąć gniewem, bo z gniewu nie można się oczyścić - jest jak rdza, która zżera nas od wewnątrz."
Hasan, słynny bajarz, historię intrygującej pary przeplata ze swoimi wspomnieniami z przeszłości. Opowiada o czasach dzieciństwa, gdy zaczął towarzyszyć ojcu w jego pracy bajarza, o swoich braciach. Przedstawia swoją przeszłość, motywy które kierowały nim przy podejmowaniu swego powołania, a także zapoznaje nas bliżej z rodzeństwem. Wbrew pozorom nie przeszkadzało to w śledzeniu fabuły, a dodawało jej jedynie walorów, wzbogacało historię.

Całość jest przesycona tajemnicą, powolnym dążeniem do odkrycia prawdy, zatraceniem się w opowieści. Jak głosi sam opis, "tutaj nic nie jest takie, jakie wydaje się być na początku, a prawda przybiera różne, zaskakujące oblicza". Czytając "Bajarza z Marrakeszu" miałam wrażenie, że każdy z bohaterów mówi prawdę, ale prawda ta różni się dla każdego z nich, ponieważ są innymi ludźmi, posiadają inne pragnienia i marzenia, inne potrzeby i środki do życia. Czekałam na wyjaśnienia, aby móc zrozumieć historię, odkryć moją prawdę.
"Gdyż piękno, tak samo jak wiara, jest pokarmem dla duszy. Sprawia, że stajemy się bardziej szlachetni. Chcemy je przy sobie zatrzymać, ponieważ powstrzymuje nas przed obraniem złego kursu w życiu. Piękno przeistacza pragnienie. Nie unicestwia go, ale czyni je bardziej wzniosłym. (...) Piękno pozwala wyobrazić sobie życie na nowo, a kiedy to czynimy, stajemy się go bardziej godni."
"Bajarza z Marrakeszu" czyta się z przyjemnością. Książka nie tylko wygląda cudownie, ale ma również magiczne wnętrze. Egzotyczna marokańska sceneria jest idealnym miejscem, do którego można się przenieść w zimowe dni, aby rozgrzać swoje serce i umysł.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Lambook.

6 komentarzy:

  1. Zachęciłaś mnie tą recenzją. W lutym pewnie nie uda mi się jej przeczytać, ale później to kto wie

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie klimaty owiane tajemnicą. Jestem na tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja co do okładki mam inne zdanie. Wygląda mi na nieco staroświecką, ale skoro treść jest niezwykła, to niepotrzebne tu sa zbędne słowa. Chętnie przeczytam. :)

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie i to strasznie <3 Chcę,pragnę, pożądam ! :D
    Pozdrawiam :3

    http://natalax3recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja, a jaka zachęcająca :) Muszę przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście i okładka i historia ma swój pewien klimat, który chyba do mnie pasuje. Jednak jak wiadomo, za mało czasu, za dużo książek, a w poniedziałek powracamy do szkoły...

    OdpowiedzUsuń