27 września 2013

18. "Skrzydła gniewu" C. S. Friedman

Cześć kochani!
Dzisiaj wróciłam z Gdańska. Pogoda niestety nie dopisała, bo było zimno, wietrznie i deszczowo. Trochę przemarzłam, więc mam nadzieję, że nie złapie mnie żadna choroba. Oglądnęłam mecz Rosja - Słowacja, później dokupiłam bilet i załapałam się na Polska - Bułgaria (w wyniku czego oglądałam ćwierćfinał Bułgaria - Niemcy). Pomimo przegranej naszych siatkarzy jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam zobaczyć ich na żywo. Było to dla mnie niezapomniane wydarzenie i niesamowite emocje. Jestem z nich dumna, bo pokazali wielkie serce do gry i wolę walki, a że zabrakło trochę szczęścia :( Niestety nie udało mi się zrobić zdjęć z żadnym siatkarzem, poza jednym z byłych filarów reprezentacji - Sebastianem Świderskim. Ale dobre i to, może następnym razem :) Tymczasem mam dla Was recenzję drugiego tomu trylogii Magistrów, "Skrzydła gniewu" Celii Friedman.


Jest to kontynuacja wydarzeń z "Uczty gniewu".

Gniew Bogów to jedyna bariera chroniąca ludzi przed Duszożercami. Potwory nie przestają jednak szukać sposobu na przełamanie jej, a ich próby okazują się być coraz skuteczniejsze. Jeżeli ochrona ustanowiona przed Bogów załamie się, ród Protektorów będzie musiał stanąć do walki oraz szukać pomocy u Magistrów i czarownic. Tylko czy egoistyczni Magistrowie zechcą pomóc? Czy czarownice poświęcą swoją ograniczoną athrę (siłę życiową)? Czy Bogowie zechcą pomóc swoim wyznawcom?

Kamala to jedyna kobieta, która postanowiła rzucić wyzwanie Magistrom. Po ciężkich losach w pierwszej części, dziewczyna znów nie ma łatwo. Zmuszona jest uciekać przed czarnoksiężnikami na północ, do krainy gdzie zaczyna rozpętywać się piekło. Na własną rękę stara się zdobyć informacje na temat Duszożerców. Jest to dla niej niebezpieczne, ponieważ im dalej na północ i bliżej do Gniewu Bogów, tym słabsze są jej moce. Los wciąż nie jest dla niej łaskawy, bo na jej drodze stawia ciągłe trudności, chociażby pod postacią samych Magistrów. Tym razem dziewczyna świadomie zaczyna z nimi grę, która ma w przyszłości przynieść korzyści. Zaczyna widzieć między sobą a Magistrami podobieństwa. 

Akcję możemy śledzić z perspektywy wielu bohaterów. Dzięki temu mamy szerszy pogląd na sprawę, wiemy co dzieje się w różnych miejscach świata, poznajemy nowe sojusze oraz losy bohaterów. Podobnie jak przy pierwszej części uważam to za duży plus. Dlatego oprócz historii Kamali, mamy znowu dzielną Królową Matkę Gwynofar, która musi zmierzyć się z następstwami rodzinnej katastrofy oraz odpowiedzieć na wezwanie przeznaczenia. Poznajemy Salvatora Aureliusa, nowego króla Wielkiego Królestwa, który również staje przed wielkim wyzwaniem - dziedziczy koronę i musi udowodnić wszystkim, iż udźwignie ten ciężar. Śledzimy oczywiście poczynania samych Magistrów, którzy próbują rozwikłać problemy morati (śmiertelnych, niemagicznych) oraz jak najmniej przy tym stracić, a najlepiej zyskać. Królowa Siderea ma na głowie swoje własne problemy, a opuszczona w potrzebie przez Magistrów, musi radzić sobie sama.

Przyznaję bez bicia, że pierwszy tom podobał mi się bardziej. "Skrzydła gniewu" są jednak ciekawe, a równie szybko je przeczytałam. Bardzo umiliły mi podróż pociągiem. Nie odczuwałam jednak aż takich emocji jak przy "Uczcie dusz". Tam miałam ciarki, płakałam. Tutaj obyło się bez takich rzeczy. Może też na moją ocenę wpływa ogromna nadzieja jaką wiązałam z tym tomem, gdyż po pierwszym byłam niesamowicie nastawiona na tą historię, nie mogłam się jej doczekać.

Jeżeli chodzi o bohaterów to większość z nich znana jest nam z pierwszego tomu, więc możemy poznać ich lepiej. Bardzo fascynuje mnie postać Magistra Colivara, który ewidentnie skrywa jakąś tajemnicę (i to nie jedną!). Ze wszystkich Magistrów jest chyba najciekawszą postacią. Jestem również pod wrażeniem tego, że w książce występują dwie niesamowite kobiety - Kamala oraz Gwynofar. Chociaż w przypadku Kamali często wchodzi w grę własna potrzeba oraz interes, gdzieś pod tym chłodem ma w sobie ciepłe uczucia. Są one głęboko skrywane przez lata ciężkich doświadczeń. Pojawia się również przystojny i dzielny mężczyzna, a co za tym idzie wątek "miłosny". Na szczęście nie jest on nachalnie eksponowany, nazwałabym go tłem do całej historii i to mało ważnym. Moim zdaniem główni bohaterowie są ciekawi. Mają różne twarze, chociaż niektóre głęboko skrywane.

Spodziewałam się więcej po samej fabule, ale mam wrażenie, że ma ona nastawić nas na trzeci tom tej trylogii. Sądząc po wydarzeniach w "Skrzydłach gniewu" zapowiada się ciekawa akcja, do której właśnie uzyskaliśmy wprowadzenie. Było wiele ciekawych historii, dlatego na nudziłam się podczas czytania. Zostałam wciągnięta, chciałam znać dalsze losy bohaterów oraz rozwój wypadków. Dowiedziałam się więcej na temat samych Duszożerców, chociaż skrywają oni jeszcze wiele tajemnic. Co również pobudza moją ciekawość i chęć do sięgnięcia po trzeci tom.

Książkę czytało się przyjemnie. Zdecydowanie polecam, chociaż oczywiście najpierw trzeba sięgnąć po "Ucztę dusz". Jest to ciekawa historia, powinna spodobać się fanom fantastyki. Według mnie jest łatwa w odbiorze, więc inni czytelnicy również powinni być usatysfakcjonowani. Mi się podobało i na pewno sięgnę po ostatni tom trylogii Magistrów, zwłaszcza że mam go już w domu.

6 komentarzy:

  1. Ach szkoda siatkarzy zabrakło naprawdę niewiele, gra bardzo wyrównana, ale nie zawsze można wygrywać :) Co do książki to może być ciekawie , ale najpier tom 1 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli zacznę całą serię, to oczywiście od pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
  3. Pomimo tego, fajnie ze tam bylas i oczywiscie wspomnienia zostana C:
    Co do ksiazki, jesli siegne, to od pierwszej czesci, ale nie wiem czy sie za to zabiore. Jesli przypadkiem znajde czesc numer 1 to z checia, ale specjalnie szukac nie bede C:
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak kiedyś natknę się na tą serię, to na pewno po nią sięgnę. Twoja recenzja sprawiła, że na pewno nie przejdę obok tej książki obojętnie ;)

    Pozdrawiam C:

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszej części nie czytałam, ale myślę, że nie przypadła by mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię trylogie, bo składają się tylko z trzech tomów. Przekonałaś mnie do tej i myślę, że zacznę się za nią rozglądać. :)

    OdpowiedzUsuń