24 lipca 2013

3. "Dotyk Crossa" Sylvia Day

Cześć!
Dzisiaj chciałabym się zająć książką z gatunku literatury erotycznej. Ostatnio było wielkie bum na powieści tego typu, a wszystko zaczęło się od "Pięćdziesięciu twarzy Greya" E. L. James. Wcześniej występowały takie książki, ale nie robiono na ten temat takiego szumu. Teraz wchodząc do księgarni widzę masę! tytułów erotycznych, które rzucają się w oczy przez okładki - wszystkie utrzymane w ciemnych, chłodnych kolorach (przynajmniej te, na które ja się natknęłam). No i tytuły w stylu "Osiemdziesiąt dni niebieskich" czy polskie "Wszystkie odcienie czerni". Nie zalatuje Wam to czymś? :) W każdym bądź razie dziś o "Dotyku Crossa" Sylvii Day.

Pozwolę sobie użyć opcji kopiuj wklej i wkleić opis z książki:

"Powieść, którą czytają kobiety w trzydziestu sześciu językach na całym świecie. Powieść, która jest  najszybciej sprzedającym się tytułem ostatniej dekady. Jedyna taka powieść erotyczna, która łączy w sobie dobry styl z wyjątkową przyjemnością czytania.

Gideon Cross pojawił się w moim życiu jak błyskawica w mroku.
Był piękny i intrygujący, rozpalał do białości. Pociągał mnie jak nikt dotąd. Pragnęłam jego dotyku jak narkotyku, choć wiedziałam, że jest dla mnie zgubny. Moja zraniona dusza i ciało broniły się, ale on z łatwością je posiadł.

Gideon czuł to samo, dręczyły go podobne demony. Byliśmy jak lustra, które odbijały swoje najgłębsze rany i najdziksze pragnienia.

Ta miłość stworzyła mnie na nowo. Modliłam się, by koszmary przeszłości nie rozdzieliły nas."

Książkę kupiłam z ciekawości. Czasem fajnie jest poczytać na rozluźnienie takie tytuły, chociaż dobrze wiem, że nie są one wysokich lotów i niewiele wnoszą do naszego życia. Zaczęłam czytać i cóż... Bohaterowie trzeci raz widzą się na oczy (żadne z wcześniejszych spotkań nie było sam na sam, trwało może ze 2 minuty i było kompletnie przypadkowe), ponieważ oboje pracują w tym samym budynku. I ogólnie przy trzecim spotkaniu padają słowa "chcę się z Tobą pieprzyć". Opadła mi szczęka. O ile u E. L. James można było zobaczyć, że bohaterowie próbują się poznać, rozmawiają, nawiązuje się między nimi więź, tak w tej książce miałam całkowicie odwrotne wrażenie. Jedyną więzią jaką znalazłam, była więź erotyczna i leczenie się nawzajem seksem. No i popularny motyw chyba - on właściciel wielkiej firmy, ona zwykła pracownica (chociaż bogata). On chciał, żeby ona ulegała. On skrzywdzony, ona tak samo.
"Dotyk Crossa" to pierwszy z trzech tomów Sylvii Day. Już dawno temu ją czytałam i dalej nie zakupiłam kolejnych tomów. Nie wciągnęła mnie, nie zachwyciła. Gdzieś tam może jest małe zainteresowanie jednym wątkiem (co się stało Gidenowi, gdy był młody), ale na tym wszystko się urywa. Jeżeli nie podobała się Wam historia z "Pięćdziesięciu twarzy Greya", to wątpię, żebyście polubili tą powieść. Może i lepszy warsztat pisarki niż u E. L. James, ale za dużo wulgaryzmów, za dużo seksu, za mało akcji. Scen łóżkowych nie komentuję, wiadomo... Kto co lubi czytać. Bardzo kojarzyła mi się z Greyem, ale jak dla mnie słabsza wersja. Kiedy zaczynam czytać jakąś serię książek, czuję potrzebę czytania do samego końca. Tym razem nie odczuwam chęci sięgnięcia po kolejne tomy. Może kiedyś, jak będzie dużo wolnego czasu, a nie będę miała żadnej innej książki pod ręką. Na razie mówię zdecydowane dziękuję.

Na stronach znalazłam jednak różne opinie na ten temat. Wiele powtarza się "słabsza wersja Greya, za dużo seksu, bez żadnej akcji" itd., ale są też osoby wypowiadające się pozytywnie na temat "Dotyku Crossa".

4 komentarze:

  1. Kilka osób wspominało mi o tej książce i sama nie wiem, czy uda mi się po nią kiedyś sięgnąć (właściwie - czy chcę). Wolę jednak chyba coś z mniejszą ilością bezwartościowych scen łóżkowych... Raczej. Ale kto wie? Skoro dałam radę z Greyem, może i będę mogła porównać te dwie książki kiedyś :) Dziękuję za dodanie adresu mojego bloga z recenzjami, wkrótce zamieszczę też Twój i postaram się wpadać :) Pozdrawiam! Ann (Smell of Books)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Greya sięgnęłam, ponieważ o książce tak dużo się mówiło, a w Empikach stało pięćdziesiąt egzemplarzy każdego tomu, więc chciałam się dowiedzieć, czy książka jest tak bardzo zła, czy tak bardzo dobra, że wszyscy ją czytają. O "Dotyku Crossa" wspominałaś już w komentarzach na moim blogu, a ja też nie raz widziałam tą książkę czy to w blogosferze, czy to w księgarniach. Jeśli chodzi o to czy sięgnę? - zdecydowanie NIE. Przed Twoją recenzją myślałam, że być może trafię na "lepszą" wersję Greya, ale zdecydowanie jeśli książka jest jeszcze gorsza od wspomnianego Greya, to ja spasuje. Uważam, ze trylogia E.L. James jest no dość... nie wysokich lotów i nie wyobrażam sobie książki gorszej od "Pięćdziesięciu...".
    Pozdrawiam

    P.S Usuń weryfikację obrazkową :) Wtedy szybciej się dodaje komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojoj to ja podziękuję za tę książkę ;) Nie ciągnie mnie do tego typu utworów, może kiedyś, ale póki co zostanę wśród swojej ulubionej fantastyki :D Ciekawa recenzja i blog ;) Pozdrawiam serdecznie :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, sirisli może być w tym temacie coś jeszcze gorszego, niż Grey..?
    Czyli co jak co, ale na pewno tego nie przeczytam. :D

    Jak widzisz, wchodzę i czytam. I czekam na więcej!
    nicpoń

    OdpowiedzUsuń