21 lipca 2013

1. "Intensywność" Dean Koontz

Cześć!
Na tym blogu chciałabym opisywać książki, które przeczytałam. Oczywiście bez zbędnych spoilerów, ponieważ jeśli udałoby mi się zachęcić Was do przeczytania czegoś, nie chciałabym zdradzić zakończenia :) Myślę, że bez zbędnych wstępów przejdę do pierwszej książki. Na dziś wybrałam Deana Koontz'a i jego "Intensywność".


Młoda dziewczyna, Chyna Sheperd, miała straszne dzieciństwo. Ciągle próbuje sobie poradzić z koszmarami, które ją dręczą. W przerwie od zajęć udaje się z przyjaciółką do jej rodziny. Niestety, ponownie będzie musiała zmierzyć się z nieszczęściem. Zostaje bowiem świadkiem okrutnego zabójstwa swojej przyjaciółki oraz jej rodziny. Morderca to psychopata, który nie ma żadnego szacunku dla ludzkiego życia, a do szczęścia potrzeba mu intensywności przeżyć i emocji. Chyna kierowana zemstą, zostaje jego pasażerem na gapę i towarzyszy mu w podróży, która usiana jest kolejnymi ofiarami. Przypadkiem dowiaduje się o mocno skrywanej tajemnicy - mężczyzna więzi w swoim domu młodą dziewczynę o imieniu Ariel. Bohaterka pokonuje w sobie strach i chęć ucieczki, postanawiając uratować niewinną nastolatkę. Wpada jednak w pułapkę zastawioną przez psychopatę. Czy uda się jej pokonać własną słabość i przeszłość oraz uwolnić dziewczynę z rąk szaleńca?

"Intensywność" to pierwsza książka Deana Koontz'a jaką przeczytałam. Styl autora zdecydowanie przypadł mi do gustu, zachęcając do kupienia innych książek jego autorstwa. Według mnie była to świetnie napisana książka, w której młoda dziewczyna zmaga się z koszmarami z dzieciństwa (matka pijaczka, złe towarzystwo itd.) oraz próbuje pokonać straszną teraźniejszość. Już od samego początku miałam napięte nerwy, gdy Chyna przebywała w jednym domu z niebezpiecznym mordercą, starając się nie zostać zauważona. Przez cały czas czekałam na moment, aż oboje staną twarzą w twarz, a on wyciągnie nóż i po prostu ją zabije. Ale cóż, nie w tej książce. Przez cały czas Koontz trzymał nas w napięciu, prowadził grę psychologiczną - dokładnie tak samo jak nasz szaleniec. Dałam się wkręcić na całego, trzymając kciuki za Chynę i jej walkę, zarówno o swoją wolność, jak i zupełnie dla niej obcej Ariel.
Książka naprawdę mi się podobała. Tak jak pisałam wcześniej, po jej przeczytaniu postanowiłam zakupić inne tytuły tego autora. Uważam, że jest naprawdę dobra i zdecydowanie zachęcam Was do przeczytania.

Na podstawie "Intensywności" nakręcono film o tym samym tytule. Nie oglądałam go jeszcze, jednak czytając komentarze innych osób zorientowałam się, że - jak to często bywa - różni się od książki, zwłaszcza zakończenie (co wielu osobom się nie podoba, ponieważ książkową wersję uznają za bardzo ważną). Dlatego nawet jeśli ktoś oglądnął film, myślę że warto aby rzucił okiem na książkę :)

7 komentarzy:

  1. Ogolnie nie lubie ciezkich ksiazek, a ten tytul slysze pierwszy raz w zyciu :) Tak samo autor - nie kojarze. Po mimo tego, z checia przeczytalam recenzje, ktora przypadla mi do gustu. Niestety nie mozna powiedziec tego o samej ksiazce, gdyz na razie po prostu nie mam ochoty i czasu na nia. Coz, moze kiedys, ale mysle, ze gdy znajde ja w bibliotece to jeszcze raz powaznie sie zastanowie, czy nie zabrac jej do domu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma swój ulubiony gatunek, wiadomo :) Jeżeli kiedyś najdzie Cię ochota na spróbowanie czegoś nowego to polecam :)

      Usuń
  2. Uwielbiam powieści tego autora. Pierwszą książkę, jaką przeczytałam był "Odd Thomas". Akcja wciągnęła mnie całkowicie. Pochłonęłam ja w dwa dni i pobiegłam po następną książkę z tej serii, a potem po jeszcze jedną. Skończyłam serię a teraz czytam "Przeznaczenie". Gdy tylko skończę ją czytać, wypożyczę "Intensywność", ponieważ twoja recenzja bardzo mnie zaciekawiła. Bardzo polubiłam tego autora. Mam nadzieję, że reszta książek będzie tak fantastyczna, jak te, które do tej pory przeczytałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie osobiście Koontz kupił "Intensywnością". Strasznie mi się spodobała, wciągnęła i naprawdę działał mi na emocjach. Dlatego już kupiłam kolejne książki tego autora "Maska" i "Słudzy ciemności", leżą i czekają w kolejce na przeczytanie :)

      Usuń
  3. Koontz jest znanym autorem, którego niektórzy stawiają w jednej linii ze Stephenem Kingiem. Czytałam kilka tytułów tego autora, ale nie jest to literatura górnolotna. To jeden z tych autorów, o których można powiedzieć, że piszą książki poczytne i lekkie, przede wszystkim sprzedające. Podobne zdanie mam na temat Grahama Mastertona, chociaż gatunkowo zbliżeni, to jednak odmienni. Tak czy inaczej prozę obu zaliczam do tak zwanych "odmóżdżaczy". Przeczytać w jeden wieczór, połowy się domyślać po drodze, potem zasnąć a rano sięgnąć po coś bardziej ambitnego. Ale taka literatura oczywiście również jest potrzebna. Nie zawsze jest dzień na literaturę wysoką, nie każdy ma też do niej predyspozycje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście polubiłam Koontza, a Masterton jest jednym z moich ulubionych autorów. Ale oczywiście wiem, że nie są oni autorami z najwyższej półki. Nie zmienia to jednak mojego zdania, po prostu każdy lubi inny typ książek. Co do "odmóżdżaczy" - są one potrzebne, zwłaszcza jak to moja koleżanka mówi - po męczącej sesji :)

      Usuń
  4. Właśnie czytam, dotarłem do sceny na stacji benzynowej - niezła masakra :p Całkiem trzymające w napięciu, spodziewałem się średniaka, a jest naprawdę nieźle :) Z Koontzem mam tak, że albo mi podejdzie albo nie. Na szczęście Intensywność póki co zaliczam do tej pierwszej grupy. Takie 7-/10. Ciekawe co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń